<narracja Kanon>
Przyglądałam się galerii siedząc przy stoliku z Kiseopem. Załatwiliśmy wszystkie ważne sprawy co do wycieczki i teraz czekaliśmy na kubek ciepłej herbaty.
-Podoba ci się tutaj?-spytał Seop.
-Jasne, że tak. Cieszę się w ogóle, że mnie zaprosiłeś na wypad nad jezioro to jest miłe.
Oppa uśmiechnął sie do mnie promiennie.
-Każdy chciał byś pojechała! Lubimy cię, a teraz gdy jesteś w NH to jeszcze lepiej!
-W sumie to jestem trainee...
-W sumie to cie ludzie już znają po incydencie z Sehunem-te ostatnie słowa powiedział lekko wkurzony.
-Nie obchodzi mnie to jakoś-uśmiechnęłam się lekko- wierzę, że dam czadu w NH!
-Zapomniałem! Nas menadżer zaproponował byś zaśpiewała z nami nową piosenkę!
-Serio?!
Podeszła do nas kelnerka, która patrzyła się na mnie dziwnie. Jak na wariatkę...chyba za głośno krzyknęłam.
-O mój boże ty jesteś dziewczyną Sehuna!-pisnęła.
-Wcale nie..-powiedziałam-to SM sobie to wszystko wymyśliło.
-Ale przecież całowaliście się!
-Sam się zaczął, a ja mu przywaliłam.
Kelnerka otworzyła szeroko oczy.
-To gdzie teraz śpiewasz?
-Jestem trainee w NH...
-Mogę twój autograf? Podziwiam cię, że nie wszedłaś w mafię SM!
Mafię SM? O co chodziło. SPojrzałam się na Kiseopa. On tylko się na nas patrzył z lekkim uśmiechem, że panuje nad sytuacją.
-Tak jasne...dam ci autograf.
Rozradowana kelnerka wyjęła notesik i długopis.
-Dla kogo podpisać?-spytałam grzecznie.
-Dla Yuki, a więc z kim chodzisz?
Powoli podpisywałam jej notes myśląc czy ujawnić, ze chodzę z JR'em. Czy po prostu powiedzieć, że jestem sama?
-Nie mogę powiedzieć. To wyjdzie wkrótce.
-Rozumiem dziękuję bardzo!
Odeszła od nas zostawiając nam herbatę. Pociągnęłam jeden łyk. Była o smaku maliny i dość ciepła by mnie rozgrzać.
-Heh będzie ich więcej-zaśmiał się Kiseop.
-Myślałam, że będzie mnie atakować płeć przeciwna.
-Na to nie pozwolę!
-Hahaha spokojnie, dam sobie radę jak dzisiaj z Sehunem.
-A co mu zrobiłaś?
-Uderzyłam....
<narracja Sanghee>
Rozgrzewałam się w sali tanecznej robiąc różne piruety. Zamyśliłam się bardzo przez co źle postawiłam nogi i upadłam.
-Hahaha niezła gleba.
Spojrzałam się na wejście.
-Minhyun! Nie śmiej się!
-Czemu nie?
Podleciał do mnie i pomógł mi wstać.
-Byłaś zamyślona czemu?
-Chodzi mi o to co mówił Sehun, że niby Kanon ma coś do zaoferowania. No ale co?
-Tak mówił? Może chodzi no nie wiem sam...spytaj się jej?
-Powinnam, a jeśli ona nie wie?
-Trudno.
Cmoknął mnie w usta.
-Skarbie nie wiem jak ci to powiedzieć ale no cóż, jedziemy z Nu'est na turnee po Azji i mnie nie będzie z miesiąc może więcej.
Posmutniałam strasznie.
-Ale ...dobrze skarbie będę jeździć za tobą.
-Nie chcę być to robiła. Chcę byś wreszcie zadebiutowała tak będzie najlepiej dla ciebie.
Spojrzałam się na niego podejrzanie. Czy on właśnie mnie spławia?
-Ta..-odburknęłam-muszę iść więc pa.
-Ale...
-Cześć Minhyun.
<narracja Sakury>
Robiłam fotki gór na których był jeszcze śnieg. Było tu niesamowicie pięknie strasznie mi sie tu podobało. Miałam tu spokój i zacisze z dala od Kory.
Spojrzałam gdzieś w przestrzeń oglądając słońce, które powoli zachodziło. Było piękne musiałam je ująć w zdjęciu.
-Widzę, że też ten krajobraz ci sie podoba.
Odwróciłam się widząc jakiegoś chłopca z aparatem. Miał na nosie czarne kujonki, a na główce słodką czapeczkę. Uśmiechał się do mnie delikatnie i zrobił mi zdjęcie.
-Kolejne udane zdjęcie.
-Kolejne?-prawie zaniemówiłam.
-Gdy obserwowałaś słońce-podszedł do mnie bliżej aż do murku- natchnęło mnie. Wyglądałaś jak jakaś bogini. Uwieczniłem to na fotce, mam nadzieję, że sie nie obrazisz.
Patrzyłam się na niego głupio. Wyglądałam jak bogini? Że co?!
-Ym ja....
-Może powinienem sie przedstawić.
-Heh....ja jestem Sakura i moją pasją jest robienie zdjęć, a ty?
-Jestem Dongho i tak samą mam pasję.
Wait! Czy przypadkiem to nie Dongho z ....
-Wiem o czym myślisz-uśmiechnął sie do mnie promiennie-tak jestem z U-kiss.
-O mój boże...mój bias!
Zaśmiał się po czym uśmiechnął się do mnie znowu.
-No cóż nasze drugie spotkanie to jest...więc dasz się umówić na lody?
-Jasne! Ale lody?
-Takie na ciepło! Chodź!
Złapał mnie za rękę.
-Albo wiem! Znam fajną budkę z gorącą czekoladą, a tu strasznie zimno jest. Twoje dłonie też są zimne.
Lekko sie zarumieniłam gdy czułam jak dotyka moich rąk.
-Proszę-podał mi rękawiczki.
-Nie mogę...
-Weź je. Mi nie jest zimno ty powinnaś je ubrać bo inaczej coś ci się stanie z twymi pięknymi rękami.
-Eh dzięki za troskę...
Zarumieniona założyłam rękawiczki uśmiechając sie do niego.
piątek, 30 maja 2014
piątek, 2 maja 2014
Rozdział 61
<narracja Kanon>
Jadłam w kuchni płatki. Wszyscy już wyszli więc zostałam sama. Miałam okazje spakować się na wyjazd nad jezioro. Podobno ma być ciepło i można będzie się kąpać.
-Hej Kanon zajadasz?
Podeszła do mnie Sanghee i usiadła obok z sałatką w miseczce. Uśmiechnęła się lekko.
-Tak płatki. Przecież trzeba coś zjeść-powiedziałam.
-EJ słyszałaś, że Jukissy jadą nad jezioro?
-Tak-powiedziałam zamulona- jadę z nimi. Kiseop mnie zaprosił więc się zgodziłam.
Sanghee się zaśmiała.
-Wiesz, że JR'ek może być zazdrosny?
-Nie obchodzi mnie to jakoś. Ja i Kiseop jesteśmy przyjaciółmi. Dba o mnie w związku z tą firmą....gdybym jechała z EXO to na pewno by mógł się martwić.
-Tak. Byś widziała jak latają oni na gołych klatach.
-Jakoś mnie to nie podnieca.
Wstałam i odłożyłam naczynia do zmywarki po czym wyjęłam sobie soczek ze słomką z szafki.
-A w ogóle widziałaś nagiego JR'a?
-CO!?
Zachłysnęłam się sokiem.
-Hahaha-śmiała sie Sanghee- a więc jednak widziałaś?
-Tak....wczoraj go widziałam. To było przypadkowe. Za to ty pewnie zawsze widzisz klatę Minhyuna!
-Nieeee-zarumieniła się lekko.
-Przecież juz miałaś z nim pierwszy raz.
-No a ty z liderkiem nie?
-Jasne, że nie!
-Heh naciska na ciebie?
-Nie. W ogóle o tym nie gadamy.
Zarumieniłam sie lekko na myśl o tym co wydarzyło się wczoraj gdy zauważyłam, że jest nagi.
-Ocho Kanon....a jednak....
I przed nami ukazał się Sehun z Krisem. Oboje mieli tylko przepasane ręczniki wokół talii i się śmiali. Gdy zobaczyli nas uśmiechnęli się jeszcze szerzej.
-O boże....klata Sehuna-powiedziała zemdlona Sanghee.
Spojrzałam na ich klaty. Jakieś takie nie takie były.
-Jarasz się czymś nie jarającym.
Wstałam z krzesła i chciałam już iść ale złapał mnie Kris za rękę. Był mokry tak jak jego przyjaciel.
-Kanon poczekaj chcemy pogadać.
-Wolę nie.
-Oj co ci szkodzi?-odparł maknae.
No nie! Całuje mnie na dyskotece, a teraz udaje niewiniątko.
-Wychodzę....
-O Kanon! Tutaj jesteś!
Przyszedł Kiseop. Był uśmiechnięty jak zwykle. Podszedł do nas i mnie przytulił.
-Chciałem sprawdzić jak się czujesz i chciałem byś ze mną jeśli masz ochotę pojechać na zakupy przed wyjazdem.
-Jakim wyjazdem?-zapytał Kris.
-Nie musisz wiedzieć-odparłam- to idziemy?
-Jasne. Ładnie ci w kitku.
-Dzięki.
<narracja Sanghee>
Zostawiła mnie! Z tymi zboczeńcami! Masakra jakaś.
-Może lepiej idźcie się ubrać?-spytałam.
Sehun uśmiechnął się do mnie tak jakoś dziwnie. Czy on coś planuje? To jest podejrzane.....
-Tak już idziemy. Kris hyung, a ty co patrzysz w telewizorze?
Młodszy podszedł do lidera EXO-M. Stał wmurowany w to co działo się na ekranie telewizora.
Podeszłam powoli do nich. Były wiadomości czyli nudy ale jednak....była mowa o EXO.
-Niedawno podczas dyskoteki paparazzi zrobili zdjęcie całującego się Sehuna maknae EXO-k z niejaką jego dziewczyną Kanon. Ale czy to prawda? Głoszą plotki, że dziewczyna przepisała się do NH . Wytwórnia która promuje zespół U-kiss. Niedawno widziana była z Lee Kiseop z tego zespołu. Czy ona jest łowczynią sławnych chłopaków? Czy to kolejny skandal.
Kris spiorunował Sehuna wzrokiem.
-COŚ TY DO CHOLERY ODWALIŁ!?
Młody strasznie zbladł.
-Ej oni nie mieli robić z tego aż takiej tragedii.
Spojrzałam się na niego. Ta mała poczwara wszystko ukartowała by Kanon wróciła do niego ponieważ wszyscy by źle o niej myśleli.
-Ty gnojku!-wydarłam się- Powaliło cię?! To było specjalnie! Kazałeś to puścić mediom przez co Kanon musi być z tobą!
-Nie wiem o czym mówisz....
-Masz przesrane chłopaku-mówił Kris-idziemy do Suho. On cie ukarzę.
-Jakby coś mi zrobił! Nie rozumiesz! Dzięki Kanon będziemy sławni na całym rynku muzycznym!
-Hahaha-zaśmiałam sie-co ona ma do tego? Przecież nie ma jakiejś wielkiej firmy czy coś.
-Eh a to już moja sprawa...
-O nie! Dzwonię do niej! Tak ci przywali chłopaku, że nie wstaniesz!
-Tak już się jej boję.
Zaśmiałam się
-Ja bym się raczej bała.
Uśmiechnęłam się w stronę windy. Cały czas stała tam Kanon. Pewnie wróciła po coś ale zaczęła podsłuchiwać nas.
-Niej? Ona jest przecież delikatną istotką-mówił młody.
-Dzięki, za takie porównanie-szepnęła moja przyjaciółka.
Sehun znowu zbladł.
-Hej Kanon co tu robisz...?
Podeszła powoli do nas.
-Chciałam wziąć telefon. Zapomniałam o nim, a więc jakie masz plany Sehun?
-Żadne....
-Doprawdy?
Wyglądała dosyć słabo. Taka mała drobna i blada. Patrzyła się na niego tym bardziej, że była mniejsza. Nagle tak szybko przywaliła mu z pięści w twarz. Chłopak poleciał do tyłu wprost na Krisa, który go przetrzymał. Z nosa maknae leciała krew.
Dotykał swojej twarzy zszokowany.
-CO ty zrobiłaś?!
-Coś co powinnam zrobić już dawno, a mediom nie kłam. Powiedz, że cie uderzyłam. Nie rozwalisz mi życia chłopczyku...
-ALe....
-Nie ma żadnych ale...
Zaśmiałam się. Widok przestraszonego Sehuna i zadziornej Kanon to było coś co zdarza sie raz na milion lat zapewne.
-Dobrze mu dowaliłaś-odparłam.
-Dzięki-uśmiechnęła sie-jadę z Kiseopem do sklepu. Podwieźć cie do wytwórni?
-A jasne, że tak. Powiem im co się wydarzyło.
<kilka godzin później w Pledis>
-No ja wam mówię! Podeszła do niego i mu przywaliła!
Ren otworzył szeroko oczy.
-Ej, a Kanon Aronowi też może tak zrobic?
Aron wypluł akurat wodę którą popijał wprost na JR'a.
-Że mi przywalić w twarz?!-pisnął.
-Tak....
-Spokojnie-zaśmiałam się-jak ładnie poprosisz Ren to przywalę Aronowi.
-Proszę Sanghee plissssss-cmoknął mnie w policzek-ładnie proszę.
-Oj młody zostaw moją laskę-odepchnął Rena ode mnie- ona jest moja, a nie twoja Ren.....
-Apf...to idę do Kanon.
-Ona jest z Kiseopem na zakupach.
JR się na mnie spojrzał.
-Czemu z nim?-spytał.
-Bo jadą nad jezioro. Nie mówiła ci?
-Pierwszy raz słyszę....
Ups to będą trudne sprawy jak wrócą oboje do domu.
<narracja Sanghee>
Zostawiła mnie! Z tymi zboczeńcami! Masakra jakaś.
-Może lepiej idźcie się ubrać?-spytałam.
Sehun uśmiechnął się do mnie tak jakoś dziwnie. Czy on coś planuje? To jest podejrzane.....
-Tak już idziemy. Kris hyung, a ty co patrzysz w telewizorze?
Młodszy podszedł do lidera EXO-M. Stał wmurowany w to co działo się na ekranie telewizora.
Podeszłam powoli do nich. Były wiadomości czyli nudy ale jednak....była mowa o EXO.
-Niedawno podczas dyskoteki paparazzi zrobili zdjęcie całującego się Sehuna maknae EXO-k z niejaką jego dziewczyną Kanon. Ale czy to prawda? Głoszą plotki, że dziewczyna przepisała się do NH . Wytwórnia która promuje zespół U-kiss. Niedawno widziana była z Lee Kiseop z tego zespołu. Czy ona jest łowczynią sławnych chłopaków? Czy to kolejny skandal.
Kris spiorunował Sehuna wzrokiem.
-COŚ TY DO CHOLERY ODWALIŁ!?
Młody strasznie zbladł.
-Ej oni nie mieli robić z tego aż takiej tragedii.
Spojrzałam się na niego. Ta mała poczwara wszystko ukartowała by Kanon wróciła do niego ponieważ wszyscy by źle o niej myśleli.
-Ty gnojku!-wydarłam się- Powaliło cię?! To było specjalnie! Kazałeś to puścić mediom przez co Kanon musi być z tobą!
-Nie wiem o czym mówisz....
-Masz przesrane chłopaku-mówił Kris-idziemy do Suho. On cie ukarzę.
-Jakby coś mi zrobił! Nie rozumiesz! Dzięki Kanon będziemy sławni na całym rynku muzycznym!
-Hahaha-zaśmiałam sie-co ona ma do tego? Przecież nie ma jakiejś wielkiej firmy czy coś.
-Eh a to już moja sprawa...
-O nie! Dzwonię do niej! Tak ci przywali chłopaku, że nie wstaniesz!
-Tak już się jej boję.
Zaśmiałam się
-Ja bym się raczej bała.
Uśmiechnęłam się w stronę windy. Cały czas stała tam Kanon. Pewnie wróciła po coś ale zaczęła podsłuchiwać nas.
-Niej? Ona jest przecież delikatną istotką-mówił młody.
-Dzięki, za takie porównanie-szepnęła moja przyjaciółka.
Sehun znowu zbladł.
-Hej Kanon co tu robisz...?
Podeszła powoli do nas.
-Chciałam wziąć telefon. Zapomniałam o nim, a więc jakie masz plany Sehun?
-Żadne....
-Doprawdy?
Wyglądała dosyć słabo. Taka mała drobna i blada. Patrzyła się na niego tym bardziej, że była mniejsza. Nagle tak szybko przywaliła mu z pięści w twarz. Chłopak poleciał do tyłu wprost na Krisa, który go przetrzymał. Z nosa maknae leciała krew.
Dotykał swojej twarzy zszokowany.
-CO ty zrobiłaś?!
-Coś co powinnam zrobić już dawno, a mediom nie kłam. Powiedz, że cie uderzyłam. Nie rozwalisz mi życia chłopczyku...
-ALe....
-Nie ma żadnych ale...
Zaśmiałam się. Widok przestraszonego Sehuna i zadziornej Kanon to było coś co zdarza sie raz na milion lat zapewne.
-Dobrze mu dowaliłaś-odparłam.
-Dzięki-uśmiechnęła sie-jadę z Kiseopem do sklepu. Podwieźć cie do wytwórni?
-A jasne, że tak. Powiem im co się wydarzyło.
<kilka godzin później w Pledis>
-No ja wam mówię! Podeszła do niego i mu przywaliła!
Ren otworzył szeroko oczy.
-Ej, a Kanon Aronowi też może tak zrobic?
Aron wypluł akurat wodę którą popijał wprost na JR'a.
-Że mi przywalić w twarz?!-pisnął.
-Tak....
-Spokojnie-zaśmiałam się-jak ładnie poprosisz Ren to przywalę Aronowi.
-Proszę Sanghee plissssss-cmoknął mnie w policzek-ładnie proszę.
-Oj młody zostaw moją laskę-odepchnął Rena ode mnie- ona jest moja, a nie twoja Ren.....
-Apf...to idę do Kanon.
-Ona jest z Kiseopem na zakupach.
JR się na mnie spojrzał.
-Czemu z nim?-spytał.
-Bo jadą nad jezioro. Nie mówiła ci?
-Pierwszy raz słyszę....
Ups to będą trudne sprawy jak wrócą oboje do domu.
poniedziałek, 21 kwietnia 2014
Rozdział 60
Otworzyłam oczy. Wszędzie
było biało i cicho.
-O zbudziłaś się.
Podeszła do mnie jakaś
kobieta ubrana cała na biało. Na głowie miała założony czepek.
-Gdzie ja jestem?-spytałam
cicho.
-W szpitalu. Spokojnie nic
ci nie jest to tylko osłabienie.
Rozejrzałam się. W
białej sali tylko ja leżałam na łóżku. Było tylko jedno okno
wskazywało, że jest wieczór.
-Od kiedy ja tu jestem?
-Przywieźli cie dwa dni
temu.
-CO?!
Wstałam szybko ale
pielęgniarka mnie zatrzymała.
-Nie-odparła- Musisz
jeszcze troszkę odpocząć.
-Ale co mi jest?
-Stres, osłabienie, brak
odpoczynku. To przez to, a właśnie. Brałaś coś na dyskotece?
-Wypiłam jednego drinka z
chłopakiem.
-Chyba nie trawisz
alkoholu albo jednej z tej substancji dlatego dostałaś zatrucia
pokarmowego ale już spokojnie. Tak przy okazji twój chłopak chce
się z tobą widzieć.
-Niech przyjdzie...
Pielęgniarka wyszła na
korytarz i po chwili przyszedł do mnie JR.
-Jonghyun jesteś.
-Hej skarbie.
Podszedł do mnie i mnie mocno przytulił. Dał mi od razu bukiet ślicznych czerwonych róż.
-Piękne są.
-Nie tak jak ty.
-Co mnie ominęło?
JR westchnął.
-Wczoraj była wielkanoc. Chciałem cię wziąć do rodziny ale no ten niefortunny wypadek.
-To która jest godzina?
-Teraz? 6:30. Lekarz zakazał ci trenować więc będziesz musiała odpocząć.
-Och no super.
-Nie marudź! Jesteś wypisana więc chodźmy!
(godzinę później)
Wyszliśmy z windy. To co zobaczyłam to się nikomu nie śniło. Cały salon pływał i wszyscy latali z wiadrami.
-EEE co tu się dzieje?-spytałam.
-Śmingus dingus.
Nagle obok nas przebiegł Ren. Gdy sie na nas spojrzał poczuł ulgę i przytulił sie do mnie.
-Kanon ratuj! Proszę!
-Ale co się stało?
-Tu cię mam!
Podleciał do nas Aron z wiadrem i ochlapał Rena po czym wziął go i zaczął go wlec do ich pokoju.
-NIE!!!! To gwałciciel! Ratunku!
Pod wpływem impulsu zabrałam komuś wiadro i wylałam wszystko na Arona.
-Fuj co to jest....
-Kanon zabrałaś mi wiadro ze ściekami-powiedział Kris podchodząc sobie wesoło.
-Ze ściekami?! Na co ci?!
-Miało być na JR'a....
-A jest na mnie!-wydzierał się Aron.
Zabrałam szybko Rena i go przemyciłam z JR'em do mojego pokoju. Wejdź do swojego pokoju a tam Sanghee obściskująca się z Minhyunem.
-No nie! Tego za wiele!
Wzięłam od Rena pistolecik na wodę i ich oblałam.
-Co chcecie!?-wrzasneła Sanghee.
-Spokoju i ciszy! I Aron jest w ściekach jak chcesz to idź popatrzeć.
Minhyun się zaśmiał.
-Idę zobaczyć hyunga. Sanghee chodź!
Oboje poszli, a ja usiadłam spokojnie na łóżku.
-Dzięki za ratunek Kanon.
Ren pocałował mnie w policzek, a JR lekko sie wkurzył co bylo widać po jego twarzy.
-Jesteś zmęczona?-spytał mnie Jonghyun.
-Troszeczkę.
-No to dobranoc kochanie, my sobie już pójdziemy.
Zamknęłam oczy i po chwili znowu je otworzyłam. Ktoś siedział na moim łóżku.
-Kiseop?
-Nie chciałem cie obudzić.
-Ja spałam?
Spojrzałam sie na zegarek. No super spałam z 5 godzin.
-Chciałem się spytać czy zechcesz pojechać z nami nad jezioro.
-Ale, że z kim?
-No....ja Kevin, Eli...wszyscy z U-kiss. Bo wiesz słyszałem, ze nie możesz się stresować więc...
On tak słodko sie stresował.
-No nie mogę...niby miałam zatrucie ale co to ma do stresu?
-Eh no....może dużo...no więc chcesz...? To jest za tydzień....
-Jasne-uśmiechnęłam się do niego- z chęcią.
-To się cieszę.
Uśmiechnął się do mnie słodko. On cały był taki boski.
-Dobranoc....-powiedział wychodząc z mojego pokoju...
-Pa Kiseop....
sobota, 19 kwietnia 2014
Wielkanoc!
Smacznych jajek i kolorowych, solnistej soli i dużo prezentów od zająca <3 heh miłego dnia z rodzinką <3
piątek, 18 kwietnia 2014
Co robiłam gdy mnie nie było....
No więc ,,Co robiłam gdy mnie nie było''.
1. Czuję się okropnie bo znowu mam zepsuty net *tata kup wreszcie normalny a nie męczę sie z tym gównem*. Przez to was zaniedbuje :'(
2. Gdy mnie nie było nakręcałam na konkurs film z klasą oto lineczek Pamietniki z Lisewa .
3. Chyba w maju będę mogła pisać systematycznie gdyż teraz pisałam scenariusz do Balladyny * miej bloga to wszystko do pisania zwalają na ciebie* i musze jeszcze nagrywać to więc zajmie mi to sporo czasu :'(
4. Na sto procent napisze posta na Wielkanoc i Śmingusa dingusa *nie napisac kawalka jak oblewa się Arona to chyba śmieszne*.
5. Miłego dnia kochani <3 i jak oglądacie ten filmik to mam nadzieję że będziecie sie śmiać a kim ja jestem na nim? Tego nie powiem ;)
1. Czuję się okropnie bo znowu mam zepsuty net *tata kup wreszcie normalny a nie męczę sie z tym gównem*. Przez to was zaniedbuje :'(
2. Gdy mnie nie było nakręcałam na konkurs film z klasą oto lineczek Pamietniki z Lisewa .
3. Chyba w maju będę mogła pisać systematycznie gdyż teraz pisałam scenariusz do Balladyny * miej bloga to wszystko do pisania zwalają na ciebie* i musze jeszcze nagrywać to więc zajmie mi to sporo czasu :'(
4. Na sto procent napisze posta na Wielkanoc i Śmingusa dingusa *nie napisac kawalka jak oblewa się Arona to chyba śmieszne*.
5. Miłego dnia kochani <3 i jak oglądacie ten filmik to mam nadzieję że będziecie sie śmiać a kim ja jestem na nim? Tego nie powiem ;)
poniedziałek, 7 kwietnia 2014
Rozdział 59
<narracja Kanon>
Otworzyłam powoli oczy? Słońce wpadające przez okna strasznie raziło mnie w oczy.
Odkryłam się i wtedy zauważyłam,że obok mnie leżał JR. Byliśmy w jakimś hotelu?!
-JR-zaczęłam go szturchać-wstawaj gdzie, jesteśmy?
-Co?
Spojrzał się na mnie śpiąco i przytulił mnie. Eh co się wczoraj działo? Imprezka, wypiłam jednego drinka...i dalej obraz mi się zamazał.
-Co wczoraj robiliśmy?
-Kanon daj mi spać...
Wstałam powoli. Niech sobie leży, a ja pójdę do łazienki. Gdy szłam nogi mi się załamały i padłam. Źle sie poczułam, głowa zaczęła mnie boleć.
-Kanon co ci jest?
Zaspany JR podbiegł do mnie i mnie złapał.
-Nic, po prostu mnie głowa boli-uśmiechnęłam sie do niego lekko.
-Może chodź do łazienki.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Poczułam sie wtedy gorzej i podleciałam do pisuaru i wtedy zwymiotowałam. Jonghyun podtrzymał mi włosy i był cały czas przy mnie.
-To chyba ten wczorajszy drinka. Może ci zaszkodził.
Wytarłam się i stanęłam przed lustrem. Wyglądałam jak wrak człowieka, włosy potargane, sińce pod oczami jakaś masakra i do tego spuchnięte usta.
-Możliwe-odparłam szczotkując zęby.
-Idę się ubrać-cmoknął mnie w główkę- a ty lepiej odpocznij.
Kiwnęłam do niego głową i zostałam w łazience aż umyłam zęby. Po chwili wyszłam i zobaczyłam JR w...w zasadzie w niczym! Był goły...
-O kurcze...-zarumieniłam sie lekko na ten widok, a gdy on zobaczył mnie zbladł.
Szybko odwróciłam sie.
-Kanon....ty to..?
-Tak...
-Że całe..?
-Tak...
-EE serio...?
-Tak...
Podszedł powoli do mnie i przytulił moje plecy i zaśmiał mi sie do ucha.
-Jakaś ty niegrzeczna.
-Nie zrobiłam tego specjalnie...-odparłam co było prawdą.
-Heheh, a może jednak?
-JR co ci jest? Ogarnij się...
-No dobrze już..dobrze.
-Dzień dobry!-wydarł się Aron wchodząc do naszego pokoju.
Jonghyun zbladł znowu, a oppa co zrobił? Zaśmiał się.
-No nie...-mówił Aron-Nie wierzę...JR! Zawlokłeś ją do łóżka!
-To nie tak!-wydarlismy się oboje.
-Straciłaś cnotę bo co? Bo JR nalegał wciąż-zaczął nucić.
Zdenerwowana podeszłam do chłopaka i go lekko spoliczkowałam.
-Ogarnij się chłopaku!
-Ale...co ja?!
-ARON!
Spojrzał sie na mnie jakoś tak dziwnie. Jego twarz zrobiła się lekko czerwona z czarnymi plamkami...? Wait czemu czarne plamki? Zamazuja mi obraz...są takie....
The End?
Otworzyłam powoli oczy? Słońce wpadające przez okna strasznie raziło mnie w oczy.
Odkryłam się i wtedy zauważyłam,że obok mnie leżał JR. Byliśmy w jakimś hotelu?!
-JR-zaczęłam go szturchać-wstawaj gdzie, jesteśmy?
-Co?
Spojrzał się na mnie śpiąco i przytulił mnie. Eh co się wczoraj działo? Imprezka, wypiłam jednego drinka...i dalej obraz mi się zamazał.
-Co wczoraj robiliśmy?
-Kanon daj mi spać...
Wstałam powoli. Niech sobie leży, a ja pójdę do łazienki. Gdy szłam nogi mi się załamały i padłam. Źle sie poczułam, głowa zaczęła mnie boleć.
-Kanon co ci jest?
Zaspany JR podbiegł do mnie i mnie złapał.
-Nic, po prostu mnie głowa boli-uśmiechnęłam sie do niego lekko.
-Może chodź do łazienki.
Wziął mnie na ręce i zaniósł do łazienki. Poczułam sie wtedy gorzej i podleciałam do pisuaru i wtedy zwymiotowałam. Jonghyun podtrzymał mi włosy i był cały czas przy mnie.
-To chyba ten wczorajszy drinka. Może ci zaszkodził.
Wytarłam się i stanęłam przed lustrem. Wyglądałam jak wrak człowieka, włosy potargane, sińce pod oczami jakaś masakra i do tego spuchnięte usta.
-Możliwe-odparłam szczotkując zęby.
-Idę się ubrać-cmoknął mnie w główkę- a ty lepiej odpocznij.
Kiwnęłam do niego głową i zostałam w łazience aż umyłam zęby. Po chwili wyszłam i zobaczyłam JR w...w zasadzie w niczym! Był goły...
-O kurcze...-zarumieniłam sie lekko na ten widok, a gdy on zobaczył mnie zbladł.
Szybko odwróciłam sie.
-Kanon....ty to..?
-Tak...
-Że całe..?
-Tak...
-EE serio...?
-Tak...
Podszedł powoli do mnie i przytulił moje plecy i zaśmiał mi sie do ucha.
-Jakaś ty niegrzeczna.
-Nie zrobiłam tego specjalnie...-odparłam co było prawdą.
-Heheh, a może jednak?
-JR co ci jest? Ogarnij się...
-No dobrze już..dobrze.
-Dzień dobry!-wydarł się Aron wchodząc do naszego pokoju.
Jonghyun zbladł znowu, a oppa co zrobił? Zaśmiał się.
-No nie...-mówił Aron-Nie wierzę...JR! Zawlokłeś ją do łóżka!
-To nie tak!-wydarlismy się oboje.
-Straciłaś cnotę bo co? Bo JR nalegał wciąż-zaczął nucić.
Zdenerwowana podeszłam do chłopaka i go lekko spoliczkowałam.
-Ogarnij się chłopaku!
-Ale...co ja?!
-ARON!
Spojrzał sie na mnie jakoś tak dziwnie. Jego twarz zrobiła się lekko czerwona z czarnymi plamkami...? Wait czemu czarne plamki? Zamazuja mi obraz...są takie....
The End?
wtorek, 25 marca 2014
Rozdział 58
Siemka DUPY!!!!!!!!!!!!! Dzisiaj się odbywa rok od kiedy prowadzę tego bloga....nie wierzę, że tak szybko to minęło. No więc postarałam się napisać dość długie coś.... Postanowiłam przyśpieszyć akcje i zrobię imprezkę! A po dyskotece mnie wszyscy opierdolicie no ale niestety taka wyobraźnia...
Miłego czytania.
<narracja Kanon>
-Ej gdzie ten JR?-spytał nas Baekho.
-Poszedł do pielęgniarki-oznajmił najmłodszy.
-Czyli robimy fieste!
Usiadłam grzecznie w salonie i patrzyłam co oni robią. Już się rozsiadali i wyjmowali ciastka.
-A wam co?
-Nie ma lidera-mówił Ren z buzią wypchaną ciastkami- Minhyuna tego czyściocha też nie...a hyunga też ni ma więc trzeba imprezować.
Zachichotałam. No co za ludzie? Chociaż racja.
-Dajcie mi jedno ciastko.-odparłam.
-A co? JR cię zaniedbuje?
Baekho zaśmiał się, a ja rzuciłam w niego podusią.
-Pacaj się baranie.
-UUU ostra jak żyleta.
WUT?! Czego ten JR ich uczy?
-Wróciłem!
Odwróciłam się i ujrzałam Jonghyuna. Miał na prawym oku mięso.
-Na co ci one?-wyprzedził mnie z pytaniem Baekho.
Miłego czytania.
<narracja Kanon>
-Ej gdzie ten JR?-spytał nas Baekho.
-Poszedł do pielęgniarki-oznajmił najmłodszy.
-Czyli robimy fieste!
Usiadłam grzecznie w salonie i patrzyłam co oni robią. Już się rozsiadali i wyjmowali ciastka.
-A wam co?
-Nie ma lidera-mówił Ren z buzią wypchaną ciastkami- Minhyuna tego czyściocha też nie...a hyunga też ni ma więc trzeba imprezować.
Zachichotałam. No co za ludzie? Chociaż racja.
-Dajcie mi jedno ciastko.-odparłam.
-A co? JR cię zaniedbuje?
Baekho zaśmiał się, a ja rzuciłam w niego podusią.
-Pacaj się baranie.
-UUU ostra jak żyleta.
WUT?! Czego ten JR ich uczy?
-Wróciłem!
Odwróciłam się i ujrzałam Jonghyuna. Miał na prawym oku mięso.
-Na co ci one?-wyprzedził mnie z pytaniem Baekho.
-Mam limo-odparł znudzony.
-Tak to jest gdy się do mnie zaczynasz
kupo!!!
-Oj Ren wybacz mi ale...
-Kanon..
To był Kiseop. Chyba miał do mnie
jakąś sprawę.
-Coś się stało?-wstałam i podeszłam
do niego.
-W zasadzie to mam dla ciebie
niespodziankę.
-Jaką?
Nagle podszedł do nas jakiś
mężczyzna. Miał około trzydziestu lat. Był masywny, ubrany w
garnitur. Na jego twarzy widniał ciepły i jakże miły uśmiech.
-Witaj ty jesteś zapewne Kanon?
Przytaknęłam cicho.
-Kanon to jest szef mojej
wytwórni-tłumaczył Seop- opowiedziałem jemu o co chodzi z
parowaniem ciebie i Sehuna więc mamy pomysł jak cię wyplątać z
tego.
-Jak?
-Możesz przejść do nas-odparł-
jeżeli jesteś trainee to bez problemu możesz przyjść do nas i
się doskonalić.-odparł prezes.
-Och ja nie wiem co
powiedzieć-uśmiechnęłam się do nich- to urocze z twojej strony
Kiseop Oppa.
-E tam...Kevin też tak chciał.
-Miło mi to słyszeć..
-Więc..-mówił mężczyzna- chcesz
być u nas trainee? Zawsze możesz się wypisać.
-Tak. Doceniam to bardzo ale rozumiem
nie będzie parowania?
Zaśmiał się on.
-Oczywiście, że nie. Nie chcę
skandali.
-Dziękuję bardzo.
Uścisnęłam rękę prezesa wytwórni,
a Kiseopa cmoknęłam w policzek.
-To może będziemy świętować
to?-spytał mój szef.
-Jasne!
-To za godzinę w Klubie Ambrozji * kto
wie o co chodzi :to tak xDD musiałam*
*godzinę później*
Stałam z chłopakami przed klubem
nocnym. Był zajebisty.
-To co moja śliczna?-spytał JR-zatańczysz ze mną?
-Jasne, że tak.
Jonghyun był taki odważny, że nie ukrył swojego lima pod oczami. Nie walnął, żadnej tapety na twarzy. Może tym lepiej? CO gdyby był ładniejszą dziewczynką ode mnie?
Weszliśmy do środka. Na dzień dobry usłyszeliśmy głośną dość muzykę. Wszyscy tańczyli i śpiewali bawiąc się przy tym. No ale jak w każdym klubie niektórzy byli okropnie pijani. Pijane laski, które chodziły za facetami i na odwrót. Odraza...
-Chodź na parkiet skarbie!
JR wziął mnie pod rękę i zaczęliśmy tańczyć. Chyba miał za dużo energii bo robił takie wygibasy, że aż trudno je powtórzyć.
-Jonghyun-odparłam po godzinie- padam z nóg. Idę na świeże powietrze.
-Pójdę z tobą.
-Nie musisz. Idź zamówić coś nam do picia.
-No dobrze skarbie.
Pocałował mnie w usta i poszedł do baru, a ja poleciałam szybko na zaplecze.
Zimne powietrze otuliło moje lekko spocone ciało jak to bywa po tańcu. Przymknęłam oczy. Dalej było słychać muzykę no ale już mniej. Nagle usłyszałam, ze ktoś się zbliża.
-Hej Kanon.
-Sehun...to ty..
-Odchodzisz?
-Ale skąd...?
-Wiadomości szybko się rozchodzą. Szkoda, że już nie będziemy razem.
-Nawet nie byliśmy!
ZBliżył się do mnie.
-Na pewno? Czyż nie chciałaś być ze mną?
-Nie...Sehun zrozum to.
-Rozumiem.
Nagle przycisnął swoje usta do moich i pocałował mnie. Nie tak brutalnie tylko raczej tak słodko i niewinnie. Uległam mu ale po chwili zrozumiałam, że źle zrobiłam. Odepchnęłam go.
-Zostaw mnie!
-Przecież odwzajemniłaś pocałunek. Będę walczyć o ciebie.
-To była chwila słabości!
Złapał mnie za rękę i spojrzał się mi w oczy.
-Wiem co do mnie czujesz...
-Powiedziała byś ją zostawił.
Kiseop złapał od tyłu chłopaka i go odepchnął zasłaniając mnie swoim ciałem.
-Kanon chodźmy lepiej-odparł prowadząc mnie do klubu.
Zauważyłam tylko, że Sehun uśmiechał się złośliwie. Chyba coś wymyślił i to nie jest dobre.
-Kiseop...nie powiesz..
-Nie powiem Jonghyunowi co sie tam wydarzyło, nie martw się.
-Dziękuję ci. Jesteś prawdziwym przyjacielem.
-Właśnie przyjacielem.
Rozdzieliliśmy się, a ja podeszłam do baru. Akurat siedział tam JR. Usiadłam obok niego i zamówiłam jakiegoś drinka.
-Nie możesz pić alkoholu-odparł mój chłopak gdy podano mi mojego drinka.
-Jonghyun spokojnie. TO jeden drink.
-Ok, ok ale pijemy na współe ok?
-Dobrze.
Barman dał nam dwie słomki i wypiliśmy wspólnie wszystko. Potem zaczęliśmy dalej tańczyć, a później już nic nie pamiętałam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)