Translate

wtorek, 25 marca 2014

Rozdział 58

Siemka DUPY!!!!!!!!!!!!! Dzisiaj się odbywa rok od kiedy prowadzę tego bloga....nie wierzę, że tak szybko to minęło. No więc postarałam się napisać dość długie coś.... Postanowiłam przyśpieszyć akcje i zrobię imprezkę! A po dyskotece mnie wszyscy opierdolicie no ale niestety taka wyobraźnia...
                        Miłego czytania.
<narracja Kanon>
-Ej gdzie ten JR?-spytał nas Baekho.
-Poszedł do pielęgniarki-oznajmił najmłodszy.
-Czyli robimy fieste!
Usiadłam grzecznie w salonie i patrzyłam co oni robią. Już się rozsiadali i wyjmowali ciastka.
-A wam co?
-Nie ma lidera-mówił Ren z buzią wypchaną ciastkami- Minhyuna tego czyściocha też nie...a hyunga też ni ma więc trzeba imprezować.
Zachichotałam. No co za ludzie? Chociaż racja.
-Dajcie mi jedno ciastko.-odparłam.
-A co? JR cię zaniedbuje?
Baekho zaśmiał się, a ja rzuciłam w niego podusią.
-Pacaj się baranie.
-UUU ostra jak żyleta.
WUT?! Czego ten JR ich uczy?
-Wróciłem!
Odwróciłam się i ujrzałam Jonghyuna. Miał na prawym oku mięso.
-Na co ci one?-wyprzedził mnie  z pytaniem Baekho.
-Mam limo-odparł znudzony.
-Tak to jest gdy się do mnie zaczynasz kupo!!!
-Oj Ren wybacz mi ale...
-Kanon..
To był Kiseop. Chyba miał do mnie jakąś sprawę.
-Coś się stało?-wstałam i podeszłam do niego.
-W zasadzie to mam dla ciebie niespodziankę.
-Jaką?
Nagle podszedł do nas jakiś mężczyzna. Miał około trzydziestu lat. Był masywny, ubrany w garnitur. Na jego twarzy widniał ciepły i jakże miły uśmiech.
-Witaj ty jesteś zapewne Kanon?
Przytaknęłam cicho.
-Kanon to jest szef mojej wytwórni-tłumaczył Seop- opowiedziałem jemu o co chodzi z parowaniem ciebie i Sehuna więc mamy pomysł jak cię wyplątać z tego.
-Jak?
-Możesz przejść do nas-odparł- jeżeli jesteś trainee to bez problemu możesz przyjść do nas i się doskonalić.-odparł prezes.
-Och ja nie wiem co powiedzieć-uśmiechnęłam się do nich- to urocze z twojej strony Kiseop Oppa.
-E tam...Kevin też tak chciał.
-Miło mi to słyszeć..
-Więc..-mówił mężczyzna- chcesz być u nas trainee? Zawsze możesz się wypisać.
-Tak. Doceniam to bardzo ale rozumiem nie będzie parowania?
Zaśmiał się on.
-Oczywiście, że nie. Nie chcę skandali.
-Dziękuję bardzo.
Uścisnęłam rękę prezesa wytwórni, a Kiseopa cmoknęłam w policzek.
-To może będziemy świętować to?-spytał mój szef.
-Jasne!
-To za godzinę w Klubie Ambrozji * kto wie o co chodzi :to tak xDD musiałam*
*godzinę później*
Stałam z chłopakami przed klubem nocnym. Był zajebisty.
-To co moja śliczna?-spytał JR-zatańczysz ze mną?
-Jasne, że tak.
Jonghyun był taki odważny, że nie ukrył swojego lima pod oczami. Nie walnął, żadnej tapety na twarzy. Może tym lepiej? CO gdyby był ładniejszą dziewczynką ode mnie?
Weszliśmy do środka. Na dzień dobry usłyszeliśmy głośną dość muzykę. Wszyscy tańczyli i śpiewali bawiąc się przy tym. No ale jak w każdym klubie niektórzy byli okropnie pijani. Pijane laski, które chodziły za facetami i na odwrót. Odraza...
-Chodź na parkiet skarbie!
JR wziął mnie pod rękę i zaczęliśmy tańczyć. Chyba miał za dużo energii bo robił takie wygibasy, że aż trudno je powtórzyć.
-Jonghyun-odparłam po godzinie- padam z nóg. Idę na świeże powietrze.
-Pójdę z tobą.
-Nie musisz. Idź zamówić coś nam do picia.
-No dobrze skarbie.
Pocałował mnie w usta i poszedł do baru, a ja poleciałam szybko na zaplecze.
Zimne powietrze otuliło moje lekko spocone ciało jak to bywa po tańcu. Przymknęłam oczy. Dalej było słychać muzykę no ale już mniej. Nagle usłyszałam, ze ktoś się zbliża.
-Hej Kanon.
-Sehun...to ty..
-Odchodzisz? 
-Ale skąd...?
-Wiadomości szybko się rozchodzą. Szkoda, że już nie będziemy razem.
-Nawet nie byliśmy!
ZBliżył się do mnie.
-Na pewno? Czyż nie chciałaś być ze mną?
-Nie...Sehun zrozum to.
-Rozumiem.
Nagle przycisnął swoje usta do moich i pocałował mnie. Nie tak brutalnie tylko raczej tak słodko i niewinnie. Uległam mu ale po chwili zrozumiałam, że źle zrobiłam. Odepchnęłam go.
-Zostaw mnie!
-Przecież odwzajemniłaś pocałunek. Będę walczyć o ciebie.
-To była chwila słabości! 
Złapał mnie za rękę i spojrzał się mi w oczy.
-Wiem co do mnie czujesz...
-Powiedziała byś ją zostawił.
Kiseop złapał od tyłu chłopaka i go odepchnął zasłaniając mnie swoim ciałem.
-Kanon chodźmy lepiej-odparł prowadząc mnie do klubu.
Zauważyłam tylko, że Sehun uśmiechał się złośliwie. Chyba coś wymyślił i to nie jest dobre.
-Kiseop...nie powiesz..
-Nie powiem Jonghyunowi co sie tam wydarzyło, nie martw się.
-Dziękuję ci. Jesteś prawdziwym przyjacielem.
-Właśnie przyjacielem.
Rozdzieliliśmy się, a ja podeszłam do baru. Akurat siedział tam JR. Usiadłam obok niego i zamówiłam jakiegoś drinka.
-Nie możesz pić alkoholu-odparł  mój chłopak gdy podano mi mojego drinka.
-Jonghyun spokojnie. TO jeden drink.
-Ok, ok ale pijemy na współe ok?
-Dobrze.
Barman dał nam dwie słomki i wypiliśmy wspólnie wszystko. Potem zaczęliśmy dalej tańczyć, a później już nic nie pamiętałam.

poniedziałek, 17 marca 2014

Kap Kap...zbliża się rocznica...

A więc moje wy kochane fruciaki:
1. Za tydzień 25.03 odbędzie się pierwsza rocznica tego bloga. Więc co chcecie z tej okazji? :) Proponowano mi zrobić imprezkę w opowiadaniu ale to już daje wam do myślenia jeśli chcecie :) lub normalnie wstawię długiego posta jak dam radę.
2. Wybaczcie, że nie wstawiam postów.....net zepsuty :( brat nie chce wpuścić na lapka....ale jak wpuści to połowe napisze rozdziału :) lub wykorzystam laptopa babci.....proszę więc was bardzo byście się nie wkurzali <3 postaram sie na jutro.....ale POSTARAM SIĘ wstawić posta :* 
Miłego dnia i mówcie o pomysłach :*

piątek, 7 marca 2014

Rozdział 57

<narracja Sakury>
Rozmyślałam. Zawsze to robiłam cykając fotki. To mnie uspakajało. Zimowy krajobraz coś pięknego i magicznego. Jedyny w swoim rodzaju.
Poczułam wibracje w kieszeni kurtki. Wyjęłam telefon. No tak, dzwoni Kora.
-Co się stało?-spytałam.
-Gdzie jesteś? Szukam ciebie.
No tak. Od razu jak wyszłam z samolotu strzeliłam w swoją stronę zostawiając ją samą. Jest duża więc sobie poradzi.
-Jestem daleko.-odparłam.
-Mogłabyś chociaż raz powiedzieć gdzie jesteś, a gdyby ktoś cię porwał?
-Nie sądzę, a teraz wybacz... muszę kończyć.
Zakończyłam szybko rozmowę  i dalej robiłam zdjęcia. Cofnęłam sie w tył i wpadłam na kogoś.
-Oj przepraszam bardzo!-mówiłam- Robiłam zdjęcia i byłam tylko na tym skupiona.
Chłopak w ciemnych okularach i czarnej czapce uśmiechnął się do mnie. Byłam tym lekko zszokowana.
-Nic się nie stało. Sam lubię robić zdjęcia.-odparł.
-Czy my sie przypadkiem nie znamy?
-Możliwe-spojrzał się na mnie- kojarzę cię skądś.
-Tak? Jestem Sakura, a ty?
Wyciągnęłam powoli do niego rękę.
-Ja jestem Do...
Nie dokończył ponieważ ktoś podszedł do nas.
-Sakura tu jesteś!
No super przyszła Kora.
-O co ty tu robisz?-spytałam zawiedziona.
-Szukałam cię. Ojciec się martwi.
-Zostaw mnie....chcę być sama.
-Ale Sakura...
Odeszłam od niej szybko. Tajemniczy chłopak się zmył niezauważony. Szkoda mogłam z nim pogadać troszkę dłużej.
Niestety Kora dogoniła mnie i złapała za rękę.
-Puść mnie!-krzyknęłam.
-Ogarnij się! Zachowujesz się jak małe dziecko! Dlaczego! Powiedz!
-Puść mnie bo...
-O dziewczyny....
Odwróciłyśmy się i ujrzałam Kirę. Co ona tu robiła?
-Hej co u was? Już jesteście tutaj na stałe?-spytała nas.
-Tak-odparłam wyrywając się od mojej ,,napastniczki''.
Podeszłam do Kiry i ją przytuliłam.
-Musimy iść na kawę i sobie pogadać!-wypaliła dziewczyna.
-Jasne-powiedziałam z uśmiechem łapiąc ja za rękę-no to chodźmy!
Zaczęłyśmy już iść ale w ostatniej chwili moja koleżanka odwróciła się i spojrzała na moja przyrodnią sis.
-Kora, a ty nie idziesz? 
-Ja wracam do domu.
-No dobrze, to chodź Sakura! Musimy pogadać!.

<narracja Kanon>
-Czyli Minhyun i Sanghee jadą do Busan?-spytałam Jonghyuna.
-Tak. Mamy dwa wolne pokoje dla siebie.
Cmoknęłam go w usta.
-Ej watę masz na nosku-powiedział i zebrał ustami watę z mojej twarzy.
-No bo wiatr mi wieje w twarz!
-Nie kłóć się, jesteś małym brudaskiem....
-Nie prawda! To ty jesteś brudny od czekolady!
-Gdzie?!
-Na dupie wiesz....
-Ja bym tam nie zlizywał-powiedział Ren podchodząc do naszej ławki.
-Ale Kanon kochasz mnie prawda!-Jonghyun pocałował mnie w policzek zostawiając troszkę czekolady na mojej twarzy-A gdzie w ogóle byłeś, ze wróciłeś w nocy?
-A no wiesz-Ren lekko sie zarumienił- Spotkałem Evelyn. 
-Serio?-spytałam tępo-podoba ci się?
-No jest taka cicha i spokojna nie tak jak Aron...
-A co do tego ma hyung?-spytał JR.
Wymieniłam się spojrzeniami z Renem. Oczywiście, że lider nic nie wiedział o  związku maknae z hyungiem.
-No bo wiesz Aron taki zwariowany....i Ren z nim śpi-mówiłam-i Aron woli te inne laski...a Ren też inne....
-Dobra dobra....Aron już dawno chciał Rena sparować z jakimś facetem.
-CO?-pisnął maknae-Czemu z  facetem?! A co ja gej?!
-Bo wyglądasz jak laska.
-A ty jak kupa!
Oboje zrobili poważne miny i odwrócili się od siebie. Zaśmiałam się głośno.
-Hahahaha nazwał cie kupą....kupa Jonghyun....
-To nie jest śmieszne!
-Jesteś kupcią......
-Taką śmierdzącą-odparł Ren- fuuuuu jak śmierdzi.
-No ej!-wrzasnął mój chłopak- trzymasz jego stronę?!
-No ale patrz jaki on słodki.
Potarmosiłam Rena po twarzyczce, a on zrobił słodką minkę.
-Pseplasam hyung juz nie bede tak lobic-powiedział słodko.
Wzruszyłam się.
-No weź....on taki słodki....
Wtedy JR cmoknął Rena w usta.
-Śliczną jesteś laską-odparł.
-JR kurwiszonie!
Maknae zamachnął się i prawie uderzył swojego hyunga w twarz ale ten zablokował cios i znowu cmoknął Rena w usta. Zaśmiałam sie o dziwo widząc ich i nagrałam cała akcję. Dla potomności rzecz jasna. No ale usiadłam spowrotem na ławce oglądając jak sie kłócią dzieci.
-Jesteś gejem!-krzyknął młody.
-Nie prawda....
-Pocałowałeś mnie! Zaraz nie będę tu cenzurować!
-UUU już sie boje!
-Dostaniesz w penisa!
-Co?
Młody znowu się zamachnął, a JR go zablokował i pocałował na dłużej i wtedy mnie zamurowało. Przestałam sie uśmiechać. Poczułam żal.
-Wkurwiłeś mnie!
Spojrzałam z powrotem na chłopaków. Tym razem nasz śliczny chłopaczek przywalił liderowi w twarz.
-Hahaha należało ci się!-krzyknęłam.
-I ty przeciwko mnie?
-Tak JR....hmmm Ren idziemy na czekoladę?-złapałam go za rękę.
-Jasne!
-A co ze mną?-spytał JR.
-Idź do pielęgniarki bo masz straszne limo-powiedziałam-znaczy zrobi ci sie...
-No dobra...kupicie mi też?
-Jasne, ze tak-odparł Ren uśmiechając sie do niego-tobie bym nie kupił?
-Dobra to ja idę ....
-Do zobaczonka misiu-cmoknęłam go w usta i poszłam z Renem na czekoladę.

Wybaczcie ponownie..mam nadzieję, że wam się spodoba skoro była bardzo dłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłłuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuugggggggggggggggggggggggggggggggaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa przerwa xDDDD


wtorek, 11 lutego 2014

Rozdział 56

-Mamo naprawdę!-krzyknęłam.
Proszę niech to będzie tylko zły sen i zaraz się zbudzę, a Minhyun zabierze mnie na randkę bez fajerwerek. Proszę!
Ale moja Umma tylko patrzyła się na mnie i po chwili zaśmiała się.
-Co cie tak bawi?
-Dałaś się wkręcić!-zaśmiała się- Twój kuzyn owszem jest gwiazdą k-popową ale z innego zespołu.
Kamień spadł mi z serca. Czemu moja Umma musi udawać taką nowoczesną? I taką cool? Nie może być normalna! Z podkreśleniem na normalna?
-To kto to?-spytałam ciekawa.
-Otóż to jest...
Nie wiem czemu ale odwróciłam się i co ujrzałam?! Kanon, która szła za rękę z Kevinem. Czy to koniec jej związku z JR'em?!
-Kanon...
-Hej-powiedziała lekko się uśmiechając- piękne fajerwerki. O pani Minra. Witam.
-O no proszę-odparła moja Umma z uśmiechem- widzę, ze niedługo będziemy rodziną.
-Czemu?-spytałam wraz z Kanon.
Moja rodzicielka tylko spojrzała na Kevin i jego rękę. Zaraz zaraz....
-Kevin to mój kuzyn?!-krzyknęłam.
-Owszem-odparł po chwili mój kuzynek-nie wiedziałaś?
-Nie...
Minhyun zaśmiał się.
-Może lepiej wejdźmy już?
-W zasadzie-mówiła moja Umma- chciałam ci tylko powiedzieć Sanghee, że musisz ze mną jechać do Busan na tydzień.
-ŻE JAK TO?!
-Jedziemy na urodziny prababci. Musimy też im tam pomóc, ale się nie martw Kevin będzie z nami.
Nie będzie mnie z tydzień?! Bez Minhyuna?! Jak ja przeżyję...
-To fajnie, że jedziesz-odparł mój chłopak.
-Niby czemu?
-Bo też jadę do Busan do rodziny. Nie musimy się rozstawać.
Uśmiechnęłam się tylko. No to jadę!

<narracja Kanon>
Kevin szedł ze mną by mnie odprowadzić. Cieszyłam się troszkę z jego osoby. Nie byłam przynajmniej sama ze łzami. Uśmiechnęłam się lekko do niego, a on odwzajemnił uśmiech.
-Lubię jak się uśmiechasz-stwierdził-wyglądasz tak promieniście.
-Dziękuję...
Wtedy wpadłam na JR'a. Na szczęście Kevin mnie złapał bym nie runęła na ziemię. 
Objął mnie ramieniem tak jakby chronił mnie przed czymś. Spojrzałam na Jonghyuna. Wyglądał koszmarnie. Włosy rozwalone na wszystkie strony. Strasznie zmiętolona koszulka z wyblakłym napisem i stare dresy. Co się jemu stało?!
-Jonghyun...
Wtedy zwrócił na mnie uwagę. Najpierw nie wiedział co się dzieje, a po chwili wyrwał mnie z ramion Kevina i mocno przytulił.
-Ja cię strasznie przepraszam-mówił mi do ucha- nie chciałem zachować się jak szczeniak. Kocham cię Kanon i nie chcę cię stracić z takiego głupiego powodu. Proszę, wybacz mi.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Zachował się dość uroczo...
-Ja pójdę-odparł Kevin z lekkim uśmiechem-dogadajcie się.
-Kanon...
-Tak Jonghyun...
-Wybaczasz mi?
-Tak, głuptasku. Tylko-zaśmiałam się- idź sie ogarnąć bo wyglądasz jak sto nieszczęść.
-To chodź ze mną!
Tak, to jest mój stary i kochany JR.

<narracja Rena>
Leżałem wkurzony na łóżku. Mam dość Arona! Hyung ma mnie w nosie!
Wstałem szybko i poszedłem na dwór do parku. Musiałem pomyśleć co robić? Jak zwrócić uwagę hyunga? Jak to zrobić?
Wywaliłem sie wtedy.
-Ojej nic ci nie jest!
Podbiegła do mnie jakaś blondynka. Skąd ja ją znałem?
-Nie nic mi nie jest...znamy się?
-Tak, jestem przyjaciółką Kanon, Evelyn. Poznaliśmy sie na dyskotece.
-A no tak -burknęłem.
Wstałem szybko i otrzepałem się. Niezbyt ją lubię. To nią zainteresował sie Aron, a powinien być ze mną!
-CO ty taki smutny?-spytała.
-Bo tak!
-EJ....no co jest?
Chciałem jej wykrzyczeć, że jej nienawidzę! Nie cierpię jej! Ale gdy spojrzałem jej w oczy zrozumiałem, że naprawdę sie martwi o mnie. Cała złość zniknęła. Usmiechnąłem się do niej.
-Chcesz pójść ze mną na ciepłą czekoladę?-spytałem z uśmiechem.
-Jasne....z chęcią.
Złapałem ją za rękę i zapomniałem o wszystkim.

wtorek, 28 stycznia 2014

Rozdział 55

<narracja Sanghee>
Podałam Kanon kakao. Biedna taka zdruzgotana.
-Dziękuję-powiedziała cicho i się lekko uśmiechnęła.
-Czemu się przejmujesz?
-Bo tak, Sanghee ty nie widziałaś Jonghyuna w akcji. On miał takie...straszne oczy jak sie patrzył na Sehuna. To straszne. Nie wiem do czego mógłby sie posunąć.
-Wierzysz, że mógłby skrzywdzić tego tępego maknae?
Kanon wzięła mały łyk ciepłego płynu i zaczęła mówić.
-Tak, nie powinnam w to wierzyć ale wierzę.
-Ale może chciał go nastraszyć?
-Nie wierzę w to...
-Oj no przestań! Nie może być tak źle...
-...mówi prawdę-odparł Minhyun wchodząc do naszego pokoju-JR wariuje ostatnio. Trzeba dać mu jakieś tabletki na uspokojenie.
-Już sama nie wiem! Nie jestem z nim oskarża mnie o głupie rzeczy! Jestem z nim to robi głupie rzeczy! Nie mogę tego dalej ciągnąć!
-EJ no!-krzyknęłam-chyba nie chcesz z nim zerwać, co?
-Sama nie wiem, idę się przejść ochłonąć lepiej.
-Unikaj Sehuna-odparł Minhyun.
-Postaram się...chyba.
Kanon ubrała płaszcz i sobie poszła. Ta to ma ciężko z Jonghyunem. W zasadzie całe jej życie jest dziwne.
-Sanghee...
-Tak Minhyun?
-Skarbie mam dla ciebie niespodziankę od teraz....
-Minhyun jest jedenasta w nocy, co ty konbinujesz?
Pociągnął mnie za rękę.
-Nie daj sie namawiać skarbie-mówił mi do ucha- no chodź.
-A gdzie idziemy?
-Coś zjeść wiec ubierz się ciepło.
-No dobrze...jak chcesz ale wyjdź mi! Chcę się ubrać!
-Przecież widziałem ciebie gołą.
Rzuciłam w niego butem, a ten się zaśmiał i szybko wyszedł. Ten to jest cwany.
-No dobrze...trzeba się w coś ubrać.

<narracja Kiry>
Rozglądałam się po restauracji. Wszystko było piękne. Wszędzie porozwieszane lampiony dodające czerwony kolor ścianą.
-Podoba się? Najpiękniejsza restauracja dla ciebie skarbie-powiedział Taemin podając mi śliczną czerwoną różę.
-Postarałeś się na rocznicę. Ale czemu teraz? Za godzinę przecież jest 13 marzec.
-No tak ale zaplanowałem coś pięknego i zarazem romantycznego. Nie może to czekać.
-No skoro tak sądzisz...
-Co zatem chcesz zjeść?
-Mam dziwnego smaka na spagetti.
-Dwa razy spagetti-zwrócił sie mój ukochany do kelnera.
-Już się robi-odparł tamten.
Spojrzałam się na mojego chłopaka. Był piękny i wspaniały, że jest ze mną...
-Również piękną osobą-odparł.
Otworzyłam szeroko buzię. Czy on czytał mi w myślach?!
 -Znam ciebie-pogładził mój policzek-z twoich rys twarzy potrafie wyczytać wszystko o czym myślisz.
-Myślałam na głos?
-Tak-powiedział z uśmiechem.
-Ty durniu! Mogłeś mówić-zaśmiałam się cicho.
Wtedy przyszedł do nas kelner i podał nam duży talerz spagetti. Ej...zaraz nie mieliśmy jeść w osobnych talerzach.
-Tak będzie romantycznej nie sądzisz skarbie?
-Masz rację.
Cmoknęłam go lekko w nosek.

<narracja Kanon> 
Szłam cicho po lekko oświetlonym parku. Musiałam gdzieś zatopić myśli. Wszystko tutaj było takie piękne. Księżyc, gwiazdy mocno błyszczały. Usiadłam powoli na ławce. Nie obchodziło mnie ile tu będę siedzieć lub siedziałam. Musiałam mieć święty spokój.
-Kanon co ty tu robisz?
Odwróciłam sie powoli. Wiedziałam, że to nie JR i trochę mi ulżyło, że to nie on. Spojrzałam się na osobę, która usiadła obok mnie.
-Kevin co ty tu robisz?
Uśmiechnął się do mnie.
-Spaceruję tu zawsze. Cicho tu jest i nie ma tłumów, którzy sie rzucą na ciebie. Czemu tu siedzisz?
-Musiałam się dotlenić. Nie wytrzymuje powoli z Jonghyunem.
-To może zacznij z kimś innym? Dużo facetów leci na ciebie.
-Ciekawe czemu? W szkole byłam wyrzutkiem bo miałam takie nie charakterystyczne rysy.
-Chyba problem nie tkwi w Jonghyunie lecz chodzi o twoją przeszłość? Wszystko przerasta ciebie?
-Tak!-krzyknęłam-Mam już dość słuchania innych bo to niby ma być dla mojego dobra! A jak próbuję się postawić to mi źle to wychodzi!
-Nie podoba ci się to, że SM każe ci chodzi z Sehunem?
-Właśnie.
-Wiesz co?-przytulił się do mnie- Pomogę ci. Kiseop już od dawna coś mówił o tym i ma chyba plan.
-Jaki plan?
-By ci pomóc słońce tymczasowo.
-Dziękuję za chęci.
Pocałowałam go lekko w polik lecz dla Kevina to oznaczało zbyt dużo.

<narracja Kiry> 
Taemin po pięknej kolacji zaprowadził mnie do jakiegoś ogrodu. Poszliśmy nad stawek, który pięknie odbijał w tafli wody księżyc. Usiedliśmy na ławce pod kwiatem wiśni na którym powolutku rosły małe pączki.
-Pięknie tu-stwierdziłam.
-Wiem.
Taemin co chwile patrzył na zegarek jakby coś odliczał.
-Co ty robisz?-spytałam.
Szybko wstał i złapał mnie za ręce.
-Spójrz w niebo.
-CO? Czemu...?
Wtedy nagle wystrzeliły fajerwerki nie wiem skąd. Były piękne. Kolorowe. Ukazywały serduszka, a mi sie ciepło zrobiło na sercu. I wtedy na niebie był napis ,,Kocham Cię Kira- Taemin''. Poczułam łzy w oczach. Byłam szczęśliwa.
-Nie płacz
-Będę bo to jest takie piękne.
-Kira, Kocham Cię. Jesteś moim serduszkiem! Nigdy nikogo nie wpuszczę do mojego serca. Nie potrafiłbym bo wiem, że kocham tylko ciebie i to nie jest żadne zauroczenie tylko szczera i prawdziwa miłość.
Po tych słowach pocałował mnie mocno, a ja czułam, że nic i nikt nas już nie rozdzieli.

<narracja Sanghee> 
Minhyun zaciągnął mnie na dach. Co ten człowiek wyprawia? Chyba to on potrzebuje tabletek na uspokojenie czy coś.
-Gotowa?-spytał się mnie.
-Na co?
Wtedy podleciał do takiego czegoś i to coś odpalił. Szaleniec co to miało być? I wtedy wyleciały fajerwerki! Moja podobizna na niebie!
-To jestem ja!
-Tak-odparł Minhyun przytulając się do moich pleców.
Wtedy wyskoczyło ,,Kocham Cię kotecku''
-Szalony jesteś!
-Może troszkę...
Wtedy poczułam na szyi coś dużego i zimnego. To był naszyjnik z serduszkiem, a na nim napis ,,Love forever (tylko nie kojarzcie z piosenką Słonia bo Minhyun nie zamierza jeść Sanghee co to, to nie)
-Kocham cię-szepnął mi do ucha.
-Ja cię też.

<narracja Kanon> 
Wracałam cicho z Kevinem gdy zobaczyliśmy fajerwerki z dwóch różnych stron.
-Widzę, że nieźle się bawią-odparłam.
-Kto?
-Minhyun i Sanghee oraz Taemin i Kira. Mają dzisiaj miesięcznicę.
-Jej już tyle są razem?
-Tak bez żadnych kłótni i osób, które się wtrącają.
Kevin złapał mnie mocno za rękę.
-Też kiedyś tak będziesz mieć. Uwierz mi.
-Ja już sama nie wiem w co wierzyć.

<narracja Sanghee>
Wróciliśmy do dormu objęci i szczęśliwi. Było wspaniale i piękni.
-Sanghee!
Odwróciłam się i ujrzałam moją mamę.
-Umma?!-odparłam tępo.
-Skarbie!
Podbiegła do mnie i szybko przytuliła.
-Kochaniutka jesteś. 
-Co tu robisz?
-Mamy zjazd rodzinny. Jedziesz ze mną do Busan.
-O-odparł Minhyun-To moje rodzinne miasto.
-Wiem-odparła Umma- Bo jestem twoja ciocią. Jestem Park Minra.
-Że co proszę?!-krzyknęłam.
-Że jak?!-wrzasnął Minhyun.
Chodzę z własnym kuzynem?!

sobota, 25 stycznia 2014

Bardzo ładnie proszę .....♥

Moja szkoła jest  w takim konkursie ,,Śniadanie daje moc'' no i jak wygramy to dzieci od 1-3 będą dostawać jedzenie, a ponieważ moja siostrzyczka jest w pierwszej klasie to chciałabym was poprosić o zagłosowanie na nas ♥ To bardzo ważne dla tych dzieci i byłabym szalenie wdzięczna za pomoc, a konkurs jest do poniedziałku 27.01.  Oto link: Śniadanie daje moc
Dziękuję bardzo za pomoc ♥ ♥ ♥

wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 54

<narracja JR'a>
Wyszedłem wkurzony z wytwórni nadal przed nią stał tłum ludzi. Próbowałem dojść do środka i mi się udało. Kanon już tam nie było. Tylko uśmiechnięty Sehun mówił o ich związku. Chciałem go zabić już, tu teraz przy tych wszystkich świadkach.
-JR no witaj-uśmiechnął się prowokacyjnie-A to jest kuzyn Kanon. Fajny z niego gość ale troszkę nerwowy.
-TROSZKĘ NERWOWY!!!!!!-wrzasnąłem wściekły-Jak możesz! Kanon jest moją dziewczyną!
-No proszę cię jesteś jej kuzynem. Masz zbyt dużą wyobraźnię.
Wkurzyłem się i to nie na żarty. Chciałem już mu przywalić gdy podleciała do mnie jakaś dziewczyna. Miała krótkie włosy....skąd ją znałem?
-JR, nie. Chodź lepiej.
Złapała mnie za rękę i wyprowadziła z środka zamętu. Kim ona jest?
-Kim ty jesteś?-spytałem.
-Jestem Kora, siostra Sakury.
Zauważyła, że dalej nie rozumiem.
-Przyjaźnimy się z Kanon ale ostatnio nas nie było.
-A...no dobrze, gdzie idziemy?
-Do dormu.
Szedłem posłusznie za nią. Nie wiem czemu ale budziła w mnie zaufanie.

<narracja Kiry>
Siedziałam z Taeminem w firmie. Akurat leciały jakieś wiadomości.
-Wyłącz to-powiedziałam cicho.
-Jak chcesz kochana.
Posłusznie wyłączył wiadomości, a my mogliśmy w ciszy siedzieć razem w garderobie.
-Ciekawe kiedy zadebiutujesz skarbie-mówił mój ukochany.
-Może wkrótce? Zapewne będę z dziewczynami w zespole.
-Byłoby fajnie tylko jaka nazwa.
-Trudno stwierdzić, jesteście bardzo seksowne, zwłaszcza ty-zamruczał mi do uch i delikatnie pocałował.
Uśmiechnęłam się do niego. Mój kochany skarb.
-Ej oglądaliście wiadomości!-wrzasnął Jonghyun wlatując do garderoby.
-O co chodzi hyung?-spytał Tae.
-Nie widzieliście wiadomości?
-Wyłączyliśmy je-odparłam.
-Ominął was niezły szum.
-Co się stało?
-Kanon chodzi z Sehunem, a JR to podobno jej kuzyn.
-CO?!-krzyknęłam razem z Taeminem.
-No tak...taka prawda.
-Ej... ja wtedy eh pójdę lepiej do niej co?-zapytałam-Pewnie biedna jest przygnębiona i płacze.
-Masz rację, jedźmy zatem do dormu.

<narracja JR'a>
Szukałem wszędzie Kanon. Zaginęła jak kamień w wodzie. W całym dormie jej nie było. Może poszła do kogoś no ale niby do kogo miała iść? Kiseop...no tak, kręci się za nią. Jakiś zboczeniec pewnie. 
Poszedłem od razu do dormu U-kiss i waliłem w drzwi. Otworzył mi jakiś uroczy chłopaczek w blond grzywce. Kurcze troszkę przypominał Rena swoją dziewczęcą urodą.
-Coś się stało?-spytał.
-Chcę porozmawiać z Kiseopem.
-Nie ma go tutaj. Poszedł gdzieś.
-Jak to ,,gdzieś''? Muszę wiedzieć, on wie gdzie jest Kanon.
Jego oczy jakby nagle zalśniły.
-Coś nie tak z Kanoncią?
Pliss. Błagałem w duchu. Odpieprz się od mojej dziewczyny, wszyscy z resztą niech to zrobią.
-Nic z nią-warknąłem-po prostu szukam jej.
-Nie wiem gdzie jest, poczekaj może to się znajdzie. Dziewczyny lubią  tak jak koty chodzić własnymi ścieżkami.
-Dzięki za porównanie-odparłem wściekły.
Odwróciłem się i poszedłem prosto do swojego pokoju. Musiałem pomyśleć gdzie znajduje się moja dziewczyna. Nadal boli mnie serce po tym co ujrzałem.
Powoli otworzyłem drzwi do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Poczułem wzbierające łzy w moich oczach. Spojrzałem się w okno i wtedy zauważyłem Kanon. Patrzyła się na mnie smutna.
Podleciałem do niej szybko.
-Kanon....-wydusiłem tylko z siebie.
Rozpłakała się i wtuliła we mnie. Zacząłem głaskać ją po głowie. Mimo, że byłem wkurzony na wpadkę z Sehunem to było mi jej strasznie żal.
-Przepraszam Jonghyun-płakała.
Byłem zdziwiony. Pierwszy raz użyła mojego imienia. Sytuacja chyba była poważna.
-Widziałeś to wszystko, prawda?-łkała mi na klatę.
-Tak-odparłem smutno-czemu mi nie powiedziałaś, że go kochasz i chcesz z nim być?
-Ale Jonghyun! Ja kocham ciebie! To te media! Wszystko wymyśliły!
Oderwała się ode mnie i spojrzała mi prosto w oczy. W jej sarnich oczach widziałem łzy, rozpacz, smutek i wiele innych emocji.
-Kanon...-przytuliłem ją szybko-pogadajmy o tym na spokojnie, dobrze?
-Yhym.
-Chodź usiądźmy sobie na łóżko i wszystko mi wytłumacz.
-No..dobrze.

<narracja Sanghee>
Wracałam z chłopakami do domu wtulona w Minhyuna. Matko jak ja go kocham i te ciepło od niego.
-Sanghee kontaktujesz?-spytał mnie Ren.
-Co?-zapytałam tępo.
-Pewnie jest w krainie Minhyuna-mówił Aron-gdzie się z nim całuje i robi inne grzeszne rzeczy.
Nosz zajebie jego.
-Aron weź przestań-powiedział cicho mój facet-daj pożyć ludziom.
-A właśnie-wtrącił się Baekho- Aron co ty robisz w pokoju, że tak jęczysz? Bo to czasem dobrze słychać.
Spojrzeliśmy się wszyscy na Oppe/hyunga. Myślałam, że się wkurzy, zrobi się czerwony ale ten tylko sie na nas spojrzał.
-Dokształcam się-powiedział wprost.
-Rena jęki też słyszę.
Czy to oznacza,że oni razem....co?!
-Po prostu Aron puszcza porno-odparł maknae-a ja czasem obejrzę sobie z nim.
-I po mnie nie przychodzicie?!-fuknął Baekho- Nie fajnie chłopacy, nie fajnie.
-Zawsze możemy zrobić trójkącik-mówił znudzony Aron.
-Ruchasz się z Renem!?-krzyknęłam.
-Może.
No super co za rozmowa...jaki z niego kretyn.
-Nie przejmuj się Aronem on zawsze tak żartuje-powiedział mi Minhyun do ucha i czule pocałował w mój policzek-chodźmy do dormu i odpoczniemy sobie.

<narracja Kanon> 
Siedziałam roztrzęsiona nad kubkiem gorącej herbaty. Patrzyłam się w ciemną ciecz, którą piłam.
-Nie odzywasz się-zauważył JR.
Oderwałam się od rozmyślań i spojrzałam na niego. Wyglądaliśmy jak dwa nieszczęścia. Czemu? Oboje mieliśmy zaczerwienione oczy od łez.
-A co mam mówić? Czekam, aż powiesz co zadecydowałeś. 
Spojrzał się na mnie tęsknie.
-Kanon-szepnął- nie po to tak się bardzo starałem by cię stracić przez jakiegoś Exola...zrozum to.
-Ale co chcesz zrobić?
-Hm, wiesz zaraz ci powiem...
I wtedy wszedł do salonu Sehun i ktoś tam jeszcze z jego zespołu. Jonghyun wstał i podszedł do chłopaka. 
-Posłuchaj mnie!-syknął-Jeśli jeszcze raz spróbujesz zarywać do mojej dziewczyny...
-Nie, nie! To ty posłuchaj! Nie zbliżaj się do Kanon-mówił maknae EXO-To jest moja dziewczyna i wszyscy to dobrze wiedzą. Jesteś zbędny tępy raperku.
Wtedy JR krzyknął i rzucił się na Sehuna z pięściami. Osz kutwa, a więc to był jego plan?!
Pobiegłam do nich.
-Rozdzielcie ich!
-Nie-powiedział Kris odsuwając mnie od bójki-Niech Sehun pokaże jemu gdzie jest jego miejsce.
-Serio?! Ciebie też powaliło?! Co wy bierzecie?!
Ten tylko się zaśmiał.
-Będzie lepiej jak twój chłoptaś przestanie nam przeszkadzać.
-Auuuu!-wrzasnął Sehun.
Poleciałam w sam środek bójki i co zobaczyłam? JR wkurzony ze wściekłymi oczami trzymał młodego za fraki i unosił go nad ziemie. Z nosa Sehuna wylatywała krew. Matko oni się okaleczyli! 
-Jonghyun nie!-krzyknęłam-Zostaw go!
Ale ten go nie puszczał. W jego oczach było widać nienawiść. To nie jest mój chłopak. To nie on, tamten był kochany i czuły, a ten....rządny zemsty.
Ktoś nagle położył mu rękę na ramieniu.
-Stary przestań-powiedział Minhyun-Nie warto się fatygować. Posłuchaj lepiej Kanon.
Wtedy JR spojrzał się na mnie zaskoczony. Jakby nie widział mnie wcześniej. Odwróciłam wzrok i pobiegłam do swojego pokoju. Poczułam się zignorowana przez własnego faceta! To podłe!

<narracja Minhyuna>
Zawlokłem wkurzonego JR'a do pokoju. No proszę nasz liderek jest diabełkiem!
-Musiałeś!-krzyknął.
-Tak musiałem-odparłem cicho i zarazem spokojnie.
-Bym go zaraz...
-I byś stracił Kanon. Już i tak się wkurzyła o to, że jej nie słuchałeś! Nie możesz tej sprawy łagodniej załatwić?
-Niby jak?! Facet zarywał do niej! Mówił w mediach, ze to jego dziewczyna! Nie mogę tego tak zostawić.
-Posłuchaj...
-Nie to ty posłuchaj! Idę do niego i go zabiję!
JR odepchnął mnie i chciał iść dalej. Nie wiedziałem co zrobić wiec złapałem go za plecy i mocno przytuliłem.
-Co ty robisz, Minhyun?!
-Nie wiem, Jonghyun opanuj się.
Obkręciłem go i rzuciłem na łóżko.
-Wiesz co jest za dwa dni?-spytałem go.
-Zwykły dzień!
Spojrzałem na niego tępo.
-Fajnie, że wiesz-odparłem ostro-z resztą nie ważne-powiedziałem już spokojnie-idę przygotować coś na jutro na moją miesięcznice z Sanghee, a ty rób co chcesz.
Wyszedłem z pokoju. Za mną usłyszałem głos JR'a ,,Co ja takiego zrobiłem''.

No i jak fruciaki? Podoba się? Przepraszam ale przez kilka tygodni nie miałam neta i nie miałam jak dodawać postów. Mam nadzieję, że nie będziecie się gniewać ♥