-Mamo naprawdę!-krzyknęłam.
Proszę niech to będzie tylko zły sen i zaraz się zbudzę, a Minhyun zabierze mnie na randkę bez fajerwerek. Proszę!
Ale moja Umma tylko patrzyła się na mnie i po chwili zaśmiała się.
-Co cie tak bawi?
-Dałaś się wkręcić!-zaśmiała się- Twój kuzyn owszem jest gwiazdą k-popową ale z innego zespołu.
Kamień spadł mi z serca. Czemu moja Umma musi udawać taką nowoczesną? I taką cool? Nie może być normalna! Z podkreśleniem na normalna?
-To kto to?-spytałam ciekawa.
-Otóż to jest...
Nie wiem czemu ale odwróciłam się i co ujrzałam?! Kanon, która szła za rękę z Kevinem. Czy to koniec jej związku z JR'em?!
-Kanon...
-Hej-powiedziała lekko się uśmiechając- piękne fajerwerki. O pani Minra. Witam.
-O no proszę-odparła moja Umma z uśmiechem- widzę, ze niedługo będziemy rodziną.
-Czemu?-spytałam wraz z Kanon.
Moja rodzicielka tylko spojrzała na Kevin i jego rękę. Zaraz zaraz....
-Kevin to mój kuzyn?!-krzyknęłam.
-Owszem-odparł po chwili mój kuzynek-nie wiedziałaś?
-Nie...
Minhyun zaśmiał się.
-Może lepiej wejdźmy już?
-W zasadzie-mówiła moja Umma- chciałam ci tylko powiedzieć Sanghee, że musisz ze mną jechać do Busan na tydzień.
-ŻE JAK TO?!
-Jedziemy na urodziny prababci. Musimy też im tam pomóc, ale się nie martw Kevin będzie z nami.
Nie będzie mnie z tydzień?! Bez Minhyuna?! Jak ja przeżyję...
-To fajnie, że jedziesz-odparł mój chłopak.
-Niby czemu?
-Bo też jadę do Busan do rodziny. Nie musimy się rozstawać.
Uśmiechnęłam się tylko. No to jadę!
<narracja Kanon>
Kevin szedł ze mną by mnie odprowadzić. Cieszyłam się troszkę z jego osoby. Nie byłam przynajmniej sama ze łzami. Uśmiechnęłam się lekko do niego, a on odwzajemnił uśmiech.
-Lubię jak się uśmiechasz-stwierdził-wyglądasz tak promieniście.
-Dziękuję...
Wtedy wpadłam na JR'a. Na szczęście Kevin mnie złapał bym nie runęła na ziemię.
Objął mnie ramieniem tak jakby chronił mnie przed czymś. Spojrzałam na Jonghyuna. Wyglądał koszmarnie. Włosy rozwalone na wszystkie strony. Strasznie zmiętolona koszulka z wyblakłym napisem i stare dresy. Co się jemu stało?!
-Jonghyun...
Wtedy zwrócił na mnie uwagę. Najpierw nie wiedział co się dzieje, a po chwili wyrwał mnie z ramion Kevina i mocno przytulił.
-Ja cię strasznie przepraszam-mówił mi do ucha- nie chciałem zachować się jak szczeniak. Kocham cię Kanon i nie chcę cię stracić z takiego głupiego powodu. Proszę, wybacz mi.
Nie wiedziałam co powiedzieć. Zachował się dość uroczo...
-Ja pójdę-odparł Kevin z lekkim uśmiechem-dogadajcie się.
-Kanon...
-Tak Jonghyun...
-Wybaczasz mi?
-Tak, głuptasku. Tylko-zaśmiałam się- idź sie ogarnąć bo wyglądasz jak sto nieszczęść.
-To chodź ze mną!
Tak, to jest mój stary i kochany JR.
<narracja Rena>
Leżałem wkurzony na łóżku. Mam dość Arona! Hyung ma mnie w nosie!
Wstałem szybko i poszedłem na dwór do parku. Musiałem pomyśleć co robić? Jak zwrócić uwagę hyunga? Jak to zrobić?
Wywaliłem sie wtedy.
-Ojej nic ci nie jest!
Podbiegła do mnie jakaś blondynka. Skąd ja ją znałem?
-Nie nic mi nie jest...znamy się?
-Tak, jestem przyjaciółką Kanon, Evelyn. Poznaliśmy sie na dyskotece.
-A no tak -burknęłem.
Wstałem szybko i otrzepałem się. Niezbyt ją lubię. To nią zainteresował sie Aron, a powinien być ze mną!
-CO ty taki smutny?-spytała.
-Bo tak!
-EJ....no co jest?
Chciałem jej wykrzyczeć, że jej nienawidzę! Nie cierpię jej! Ale gdy spojrzałem jej w oczy zrozumiałem, że naprawdę sie martwi o mnie. Cała złość zniknęła. Usmiechnąłem się do niej.
-Chcesz pójść ze mną na ciepłą czekoladę?-spytałem z uśmiechem.
-Jasne....z chęcią.
Złapałem ją za rękę i zapomniałem o wszystkim.
wtorek, 11 lutego 2014
wtorek, 28 stycznia 2014
Rozdział 55
<narracja Sanghee>
Podałam Kanon kakao. Biedna taka zdruzgotana.
-Dziękuję-powiedziała cicho i się lekko uśmiechnęła.
-Czemu się przejmujesz?
-Bo tak, Sanghee ty nie widziałaś Jonghyuna w akcji. On miał takie...straszne oczy jak sie patrzył na Sehuna. To straszne. Nie wiem do czego mógłby sie posunąć.
-Wierzysz, że mógłby skrzywdzić tego tępego maknae?
Kanon wzięła mały łyk ciepłego płynu i zaczęła mówić.
-Tak, nie powinnam w to wierzyć ale wierzę.
-Ale może chciał go nastraszyć?
-Nie wierzę w to...
-Oj no przestań! Nie może być tak źle...
-...mówi prawdę-odparł Minhyun wchodząc do naszego pokoju-JR wariuje ostatnio. Trzeba dać mu jakieś tabletki na uspokojenie.
-Już sama nie wiem! Nie jestem z nim oskarża mnie o głupie rzeczy! Jestem z nim to robi głupie rzeczy! Nie mogę tego dalej ciągnąć!
-EJ no!-krzyknęłam-chyba nie chcesz z nim zerwać, co?
-Sama nie wiem, idę się przejść ochłonąć lepiej.
-Unikaj Sehuna-odparł Minhyun.
-Postaram się...chyba.
Kanon ubrała płaszcz i sobie poszła. Ta to ma ciężko z Jonghyunem. W zasadzie całe jej życie jest dziwne.
-Sanghee...
-Tak Minhyun?
-Skarbie mam dla ciebie niespodziankę od teraz....
-Minhyun jest jedenasta w nocy, co ty konbinujesz?
Pociągnął mnie za rękę.
-Nie daj sie namawiać skarbie-mówił mi do ucha- no chodź.
-A gdzie idziemy?
-Coś zjeść wiec ubierz się ciepło.
-No dobrze...jak chcesz ale wyjdź mi! Chcę się ubrać!
-Przecież widziałem ciebie gołą.
Rzuciłam w niego butem, a ten się zaśmiał i szybko wyszedł. Ten to jest cwany.
-No dobrze...trzeba się w coś ubrać.
<narracja Kiry>
Rozglądałam się po restauracji. Wszystko było piękne. Wszędzie porozwieszane lampiony dodające czerwony kolor ścianą.
-Podoba się? Najpiękniejsza restauracja dla ciebie skarbie-powiedział Taemin podając mi śliczną czerwoną różę.
-Postarałeś się na rocznicę. Ale czemu teraz? Za godzinę przecież jest 13 marzec.
-No tak ale zaplanowałem coś pięknego i zarazem romantycznego. Nie może to czekać.
-No skoro tak sądzisz...
-Co zatem chcesz zjeść?
-Mam dziwnego smaka na spagetti.
-Dwa razy spagetti-zwrócił sie mój ukochany do kelnera.
-Już się robi-odparł tamten.
Spojrzałam się na mojego chłopaka. Był piękny i wspaniały, że jest ze mną...
-Również piękną osobą-odparł.
Otworzyłam szeroko buzię. Czy on czytał mi w myślach?!
-Znam ciebie-pogładził mój policzek-z twoich rys twarzy potrafie wyczytać wszystko o czym myślisz.
-Myślałam na głos?
-Tak-powiedział z uśmiechem.
-Ty durniu! Mogłeś mówić-zaśmiałam się cicho.
Wtedy przyszedł do nas kelner i podał nam duży talerz spagetti. Ej...zaraz nie mieliśmy jeść w osobnych talerzach.
-Tak będzie romantycznej nie sądzisz skarbie?
-Masz rację.
Cmoknęłam go lekko w nosek.
<narracja Kanon>
Szłam cicho po lekko oświetlonym parku. Musiałam gdzieś zatopić myśli. Wszystko tutaj było takie piękne. Księżyc, gwiazdy mocno błyszczały. Usiadłam powoli na ławce. Nie obchodziło mnie ile tu będę siedzieć lub siedziałam. Musiałam mieć święty spokój.
-Kanon co ty tu robisz?
Odwróciłam sie powoli. Wiedziałam, że to nie JR i trochę mi ulżyło, że to nie on. Spojrzałam się na osobę, która usiadła obok mnie.
-Kevin co ty tu robisz?
Uśmiechnął się do mnie.
-Spaceruję tu zawsze. Cicho tu jest i nie ma tłumów, którzy sie rzucą na ciebie. Czemu tu siedzisz?
-Musiałam się dotlenić. Nie wytrzymuje powoli z Jonghyunem.
-To może zacznij z kimś innym? Dużo facetów leci na ciebie.
-Ciekawe czemu? W szkole byłam wyrzutkiem bo miałam takie nie charakterystyczne rysy.
-Chyba problem nie tkwi w Jonghyunie lecz chodzi o twoją przeszłość? Wszystko przerasta ciebie?
-Tak!-krzyknęłam-Mam już dość słuchania innych bo to niby ma być dla mojego dobra! A jak próbuję się postawić to mi źle to wychodzi!
-Nie podoba ci się to, że SM każe ci chodzi z Sehunem?
-Właśnie.
-Wiesz co?-przytulił się do mnie- Pomogę ci. Kiseop już od dawna coś mówił o tym i ma chyba plan.
-Jaki plan?
-By ci pomóc słońce tymczasowo.
-Dziękuję za chęci.
Pocałowałam go lekko w polik lecz dla Kevina to oznaczało zbyt dużo.
<narracja Kiry>
Taemin po pięknej kolacji zaprowadził mnie do jakiegoś ogrodu. Poszliśmy nad stawek, który pięknie odbijał w tafli wody księżyc. Usiedliśmy na ławce pod kwiatem wiśni na którym powolutku rosły małe pączki.
-Pięknie tu-stwierdziłam.
-Wiem.
Taemin co chwile patrzył na zegarek jakby coś odliczał.
-Co ty robisz?-spytałam.
Szybko wstał i złapał mnie za ręce.
-Spójrz w niebo.
-CO? Czemu...?
Wtedy nagle wystrzeliły fajerwerki nie wiem skąd. Były piękne. Kolorowe. Ukazywały serduszka, a mi sie ciepło zrobiło na sercu. I wtedy na niebie był napis ,,Kocham Cię Kira- Taemin''. Poczułam łzy w oczach. Byłam szczęśliwa.
-Nie płacz
-Będę bo to jest takie piękne.
-Kira, Kocham Cię. Jesteś moim serduszkiem! Nigdy nikogo nie wpuszczę do mojego serca. Nie potrafiłbym bo wiem, że kocham tylko ciebie i to nie jest żadne zauroczenie tylko szczera i prawdziwa miłość.
Po tych słowach pocałował mnie mocno, a ja czułam, że nic i nikt nas już nie rozdzieli.
<narracja Sanghee>
Minhyun zaciągnął mnie na dach. Co ten człowiek wyprawia? Chyba to on potrzebuje tabletek na uspokojenie czy coś.
-Gotowa?-spytał się mnie.
-Na co?
Wtedy podleciał do takiego czegoś i to coś odpalił. Szaleniec co to miało być? I wtedy wyleciały fajerwerki! Moja podobizna na niebie!
-To jestem ja!
-Tak-odparł Minhyun przytulając się do moich pleców.
Wtedy wyskoczyło ,,Kocham Cię kotecku''
-Szalony jesteś!
-Może troszkę...
Wtedy poczułam na szyi coś dużego i zimnego. To był naszyjnik z serduszkiem, a na nim napis ,,Love forever (tylko nie kojarzcie z piosenką Słonia bo Minhyun nie zamierza jeść Sanghee co to, to nie)
-Kocham cię-szepnął mi do ucha.
-Ja cię też.
<narracja Kanon>
Wracałam cicho z Kevinem gdy zobaczyliśmy fajerwerki z dwóch różnych stron.
-Widzę, że nieźle się bawią-odparłam.
-Kto?
-Minhyun i Sanghee oraz Taemin i Kira. Mają dzisiaj miesięcznicę.
-Jej już tyle są razem?
-Tak bez żadnych kłótni i osób, które się wtrącają.
Kevin złapał mnie mocno za rękę.
-Też kiedyś tak będziesz mieć. Uwierz mi.
-Ja już sama nie wiem w co wierzyć.
<narracja Sanghee>
Wróciliśmy do dormu objęci i szczęśliwi. Było wspaniale i piękni.
-Sanghee!
Odwróciłam się i ujrzałam moją mamę.
-Umma?!-odparłam tępo.
-Skarbie!
Podbiegła do mnie i szybko przytuliła.
-Kochaniutka jesteś.
-Co tu robisz?
-Mamy zjazd rodzinny. Jedziesz ze mną do Busan.
-O-odparł Minhyun-To moje rodzinne miasto.
-Wiem-odparła Umma- Bo jestem twoja ciocią. Jestem Park Minra.
-Że co proszę?!-krzyknęłam.
-Że jak?!-wrzasnął Minhyun.
Chodzę z własnym kuzynem?!
Podałam Kanon kakao. Biedna taka zdruzgotana.
-Dziękuję-powiedziała cicho i się lekko uśmiechnęła.
-Czemu się przejmujesz?
-Bo tak, Sanghee ty nie widziałaś Jonghyuna w akcji. On miał takie...straszne oczy jak sie patrzył na Sehuna. To straszne. Nie wiem do czego mógłby sie posunąć.
-Wierzysz, że mógłby skrzywdzić tego tępego maknae?
Kanon wzięła mały łyk ciepłego płynu i zaczęła mówić.
-Tak, nie powinnam w to wierzyć ale wierzę.
-Ale może chciał go nastraszyć?
-Nie wierzę w to...
-Oj no przestań! Nie może być tak źle...
-...mówi prawdę-odparł Minhyun wchodząc do naszego pokoju-JR wariuje ostatnio. Trzeba dać mu jakieś tabletki na uspokojenie.
-Już sama nie wiem! Nie jestem z nim oskarża mnie o głupie rzeczy! Jestem z nim to robi głupie rzeczy! Nie mogę tego dalej ciągnąć!
-EJ no!-krzyknęłam-chyba nie chcesz z nim zerwać, co?
-Sama nie wiem, idę się przejść ochłonąć lepiej.
-Unikaj Sehuna-odparł Minhyun.
-Postaram się...chyba.
Kanon ubrała płaszcz i sobie poszła. Ta to ma ciężko z Jonghyunem. W zasadzie całe jej życie jest dziwne.
-Sanghee...
-Tak Minhyun?
-Skarbie mam dla ciebie niespodziankę od teraz....
-Minhyun jest jedenasta w nocy, co ty konbinujesz?
Pociągnął mnie za rękę.
-Nie daj sie namawiać skarbie-mówił mi do ucha- no chodź.
-A gdzie idziemy?
-Coś zjeść wiec ubierz się ciepło.
-No dobrze...jak chcesz ale wyjdź mi! Chcę się ubrać!
-Przecież widziałem ciebie gołą.
Rzuciłam w niego butem, a ten się zaśmiał i szybko wyszedł. Ten to jest cwany.
-No dobrze...trzeba się w coś ubrać.
<narracja Kiry>
Rozglądałam się po restauracji. Wszystko było piękne. Wszędzie porozwieszane lampiony dodające czerwony kolor ścianą.
-Podoba się? Najpiękniejsza restauracja dla ciebie skarbie-powiedział Taemin podając mi śliczną czerwoną różę.
-Postarałeś się na rocznicę. Ale czemu teraz? Za godzinę przecież jest 13 marzec.
-No tak ale zaplanowałem coś pięknego i zarazem romantycznego. Nie może to czekać.
-No skoro tak sądzisz...
-Co zatem chcesz zjeść?
-Mam dziwnego smaka na spagetti.
-Dwa razy spagetti-zwrócił sie mój ukochany do kelnera.
-Już się robi-odparł tamten.
Spojrzałam się na mojego chłopaka. Był piękny i wspaniały, że jest ze mną...
-Również piękną osobą-odparł.
Otworzyłam szeroko buzię. Czy on czytał mi w myślach?!
-Znam ciebie-pogładził mój policzek-z twoich rys twarzy potrafie wyczytać wszystko o czym myślisz.
-Myślałam na głos?
-Tak-powiedział z uśmiechem.
-Ty durniu! Mogłeś mówić-zaśmiałam się cicho.
Wtedy przyszedł do nas kelner i podał nam duży talerz spagetti. Ej...zaraz nie mieliśmy jeść w osobnych talerzach.
-Tak będzie romantycznej nie sądzisz skarbie?
-Masz rację.
Cmoknęłam go lekko w nosek.
<narracja Kanon>
Szłam cicho po lekko oświetlonym parku. Musiałam gdzieś zatopić myśli. Wszystko tutaj było takie piękne. Księżyc, gwiazdy mocno błyszczały. Usiadłam powoli na ławce. Nie obchodziło mnie ile tu będę siedzieć lub siedziałam. Musiałam mieć święty spokój.
-Kanon co ty tu robisz?
Odwróciłam sie powoli. Wiedziałam, że to nie JR i trochę mi ulżyło, że to nie on. Spojrzałam się na osobę, która usiadła obok mnie.
-Kevin co ty tu robisz?
Uśmiechnął się do mnie.
-Spaceruję tu zawsze. Cicho tu jest i nie ma tłumów, którzy sie rzucą na ciebie. Czemu tu siedzisz?
-Musiałam się dotlenić. Nie wytrzymuje powoli z Jonghyunem.
-To może zacznij z kimś innym? Dużo facetów leci na ciebie.
-Ciekawe czemu? W szkole byłam wyrzutkiem bo miałam takie nie charakterystyczne rysy.
-Chyba problem nie tkwi w Jonghyunie lecz chodzi o twoją przeszłość? Wszystko przerasta ciebie?
-Tak!-krzyknęłam-Mam już dość słuchania innych bo to niby ma być dla mojego dobra! A jak próbuję się postawić to mi źle to wychodzi!
-Nie podoba ci się to, że SM każe ci chodzi z Sehunem?
-Właśnie.
-Wiesz co?-przytulił się do mnie- Pomogę ci. Kiseop już od dawna coś mówił o tym i ma chyba plan.
-Jaki plan?
-By ci pomóc słońce tymczasowo.
-Dziękuję za chęci.
Pocałowałam go lekko w polik lecz dla Kevina to oznaczało zbyt dużo.
<narracja Kiry>
Taemin po pięknej kolacji zaprowadził mnie do jakiegoś ogrodu. Poszliśmy nad stawek, który pięknie odbijał w tafli wody księżyc. Usiedliśmy na ławce pod kwiatem wiśni na którym powolutku rosły małe pączki.
-Pięknie tu-stwierdziłam.
-Wiem.
Taemin co chwile patrzył na zegarek jakby coś odliczał.
-Co ty robisz?-spytałam.
Szybko wstał i złapał mnie za ręce.
-Spójrz w niebo.
-CO? Czemu...?
Wtedy nagle wystrzeliły fajerwerki nie wiem skąd. Były piękne. Kolorowe. Ukazywały serduszka, a mi sie ciepło zrobiło na sercu. I wtedy na niebie był napis ,,Kocham Cię Kira- Taemin''. Poczułam łzy w oczach. Byłam szczęśliwa.
-Nie płacz
-Będę bo to jest takie piękne.
-Kira, Kocham Cię. Jesteś moim serduszkiem! Nigdy nikogo nie wpuszczę do mojego serca. Nie potrafiłbym bo wiem, że kocham tylko ciebie i to nie jest żadne zauroczenie tylko szczera i prawdziwa miłość.
Po tych słowach pocałował mnie mocno, a ja czułam, że nic i nikt nas już nie rozdzieli.
<narracja Sanghee>
Minhyun zaciągnął mnie na dach. Co ten człowiek wyprawia? Chyba to on potrzebuje tabletek na uspokojenie czy coś.
-Gotowa?-spytał się mnie.
-Na co?
Wtedy podleciał do takiego czegoś i to coś odpalił. Szaleniec co to miało być? I wtedy wyleciały fajerwerki! Moja podobizna na niebie!
-To jestem ja!
-Tak-odparł Minhyun przytulając się do moich pleców.
Wtedy wyskoczyło ,,Kocham Cię kotecku''
-Szalony jesteś!
-Może troszkę...
Wtedy poczułam na szyi coś dużego i zimnego. To był naszyjnik z serduszkiem, a na nim napis ,,Love forever (tylko nie kojarzcie z piosenką Słonia bo Minhyun nie zamierza jeść Sanghee co to, to nie)
-Kocham cię-szepnął mi do ucha.
-Ja cię też.
<narracja Kanon>
Wracałam cicho z Kevinem gdy zobaczyliśmy fajerwerki z dwóch różnych stron.
-Widzę, że nieźle się bawią-odparłam.
-Kto?
-Minhyun i Sanghee oraz Taemin i Kira. Mają dzisiaj miesięcznicę.
-Jej już tyle są razem?
-Tak bez żadnych kłótni i osób, które się wtrącają.
Kevin złapał mnie mocno za rękę.
-Też kiedyś tak będziesz mieć. Uwierz mi.
-Ja już sama nie wiem w co wierzyć.
<narracja Sanghee>
Wróciliśmy do dormu objęci i szczęśliwi. Było wspaniale i piękni.
-Sanghee!
Odwróciłam się i ujrzałam moją mamę.
-Umma?!-odparłam tępo.
-Skarbie!
Podbiegła do mnie i szybko przytuliła.
-Kochaniutka jesteś.
-Co tu robisz?
-Mamy zjazd rodzinny. Jedziesz ze mną do Busan.
-O-odparł Minhyun-To moje rodzinne miasto.
-Wiem-odparła Umma- Bo jestem twoja ciocią. Jestem Park Minra.
-Że co proszę?!-krzyknęłam.
-Że jak?!-wrzasnął Minhyun.
Chodzę z własnym kuzynem?!
sobota, 25 stycznia 2014
Bardzo ładnie proszę .....♥
Moja szkoła jest w takim konkursie ,,Śniadanie daje moc'' no i jak wygramy to dzieci od 1-3 będą dostawać jedzenie, a ponieważ moja siostrzyczka jest w pierwszej klasie to chciałabym was poprosić o zagłosowanie na nas ♥ To bardzo ważne dla tych dzieci i byłabym szalenie wdzięczna za pomoc, a konkurs jest do poniedziałku 27.01. Oto link: Śniadanie daje moc
Dziękuję bardzo za pomoc ♥ ♥ ♥
wtorek, 21 stycznia 2014
Rozdział 54
<narracja JR'a>
Wyszedłem wkurzony z wytwórni nadal przed nią stał tłum ludzi. Próbowałem dojść do środka i mi się udało. Kanon już tam nie było. Tylko uśmiechnięty Sehun mówił o ich związku. Chciałem go zabić już, tu teraz przy tych wszystkich świadkach.
-JR no witaj-uśmiechnął się prowokacyjnie-A to jest kuzyn Kanon. Fajny z niego gość ale troszkę nerwowy.
-TROSZKĘ NERWOWY!!!!!!-wrzasnąłem wściekły-Jak możesz! Kanon jest moją dziewczyną!
-No proszę cię jesteś jej kuzynem. Masz zbyt dużą wyobraźnię.
Wkurzyłem się i to nie na żarty. Chciałem już mu przywalić gdy podleciała do mnie jakaś dziewczyna. Miała krótkie włosy....skąd ją znałem?
-JR, nie. Chodź lepiej.
Złapała mnie za rękę i wyprowadziła z środka zamętu. Kim ona jest?
-Kim ty jesteś?-spytałem.
-Jestem Kora, siostra Sakury.
Zauważyła, że dalej nie rozumiem.
-Przyjaźnimy się z Kanon ale ostatnio nas nie było.
-A...no dobrze, gdzie idziemy?
-Do dormu.
Szedłem posłusznie za nią. Nie wiem czemu ale budziła w mnie zaufanie.
<narracja Kiry>
Siedziałam z Taeminem w firmie. Akurat leciały jakieś wiadomości.
-Wyłącz to-powiedziałam cicho.
-Jak chcesz kochana.
Posłusznie wyłączył wiadomości, a my mogliśmy w ciszy siedzieć razem w garderobie.
-Ciekawe kiedy zadebiutujesz skarbie-mówił mój ukochany.
-Może wkrótce? Zapewne będę z dziewczynami w zespole.
-Byłoby fajnie tylko jaka nazwa.
-Trudno stwierdzić, jesteście bardzo seksowne, zwłaszcza ty-zamruczał mi do uch i delikatnie pocałował.
Uśmiechnęłam się do niego. Mój kochany skarb.
-Ej oglądaliście wiadomości!-wrzasnął Jonghyun wlatując do garderoby.
-O co chodzi hyung?-spytał Tae.
-Nie widzieliście wiadomości?
-Wyłączyliśmy je-odparłam.
-Ominął was niezły szum.
-Co się stało?
-Kanon chodzi z Sehunem, a JR to podobno jej kuzyn.
-CO?!-krzyknęłam razem z Taeminem.
-No tak...taka prawda.
-Ej... ja wtedy eh pójdę lepiej do niej co?-zapytałam-Pewnie biedna jest przygnębiona i płacze.
-Masz rację, jedźmy zatem do dormu.
<narracja JR'a>
Szukałem wszędzie Kanon. Zaginęła jak kamień w wodzie. W całym dormie jej nie było. Może poszła do kogoś no ale niby do kogo miała iść? Kiseop...no tak, kręci się za nią. Jakiś zboczeniec pewnie.
Poszedłem od razu do dormu U-kiss i waliłem w drzwi. Otworzył mi jakiś uroczy chłopaczek w blond grzywce. Kurcze troszkę przypominał Rena swoją dziewczęcą urodą.
-Coś się stało?-spytał.
-Chcę porozmawiać z Kiseopem.
-Nie ma go tutaj. Poszedł gdzieś.
-Jak to ,,gdzieś''? Muszę wiedzieć, on wie gdzie jest Kanon.
Jego oczy jakby nagle zalśniły.
-Coś nie tak z Kanoncią?
Pliss. Błagałem w duchu. Odpieprz się od mojej dziewczyny, wszyscy z resztą niech to zrobią.
-Nic z nią-warknąłem-po prostu szukam jej.
-Nie wiem gdzie jest, poczekaj może to się znajdzie. Dziewczyny lubią tak jak koty chodzić własnymi ścieżkami.
-Dzięki za porównanie-odparłem wściekły.
Odwróciłem się i poszedłem prosto do swojego pokoju. Musiałem pomyśleć gdzie znajduje się moja dziewczyna. Nadal boli mnie serce po tym co ujrzałem.
Powoli otworzyłem drzwi do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Poczułem wzbierające łzy w moich oczach. Spojrzałem się w okno i wtedy zauważyłem Kanon. Patrzyła się na mnie smutna.
Podleciałem do niej szybko.
-Kanon....-wydusiłem tylko z siebie.
Rozpłakała się i wtuliła we mnie. Zacząłem głaskać ją po głowie. Mimo, że byłem wkurzony na wpadkę z Sehunem to było mi jej strasznie żal.
-Przepraszam Jonghyun-płakała.
Byłem zdziwiony. Pierwszy raz użyła mojego imienia. Sytuacja chyba była poważna.
-Widziałeś to wszystko, prawda?-łkała mi na klatę.
-Tak-odparłem smutno-czemu mi nie powiedziałaś, że go kochasz i chcesz z nim być?
-Ale Jonghyun! Ja kocham ciebie! To te media! Wszystko wymyśliły!
Oderwała się ode mnie i spojrzała mi prosto w oczy. W jej sarnich oczach widziałem łzy, rozpacz, smutek i wiele innych emocji.
-Kanon...-przytuliłem ją szybko-pogadajmy o tym na spokojnie, dobrze?
-Yhym.
-Chodź usiądźmy sobie na łóżko i wszystko mi wytłumacz.
-No..dobrze.
<narracja Sanghee>
Wracałam z chłopakami do domu wtulona w Minhyuna. Matko jak ja go kocham i te ciepło od niego.
-Sanghee kontaktujesz?-spytał mnie Ren.
-Co?-zapytałam tępo.
-Pewnie jest w krainie Minhyuna-mówił Aron-gdzie się z nim całuje i robi inne grzeszne rzeczy.
Nosz zajebie jego.
-Aron weź przestań-powiedział cicho mój facet-daj pożyć ludziom.
-A właśnie-wtrącił się Baekho- Aron co ty robisz w pokoju, że tak jęczysz? Bo to czasem dobrze słychać.
Spojrzeliśmy się wszyscy na Oppe/hyunga. Myślałam, że się wkurzy, zrobi się czerwony ale ten tylko sie na nas spojrzał.
-Dokształcam się-powiedział wprost.
-Rena jęki też słyszę.
Czy to oznacza,że oni razem....co?!
-Po prostu Aron puszcza porno-odparł maknae-a ja czasem obejrzę sobie z nim.
-I po mnie nie przychodzicie?!-fuknął Baekho- Nie fajnie chłopacy, nie fajnie.
-Zawsze możemy zrobić trójkącik-mówił znudzony Aron.
-Ruchasz się z Renem!?-krzyknęłam.
-Może.
No super co za rozmowa...jaki z niego kretyn.
-Nie przejmuj się Aronem on zawsze tak żartuje-powiedział mi Minhyun do ucha i czule pocałował w mój policzek-chodźmy do dormu i odpoczniemy sobie.
<narracja Kanon>
Siedziałam roztrzęsiona nad kubkiem gorącej herbaty. Patrzyłam się w ciemną ciecz, którą piłam.
-Nie odzywasz się-zauważył JR.
Oderwałam się od rozmyślań i spojrzałam na niego. Wyglądaliśmy jak dwa nieszczęścia. Czemu? Oboje mieliśmy zaczerwienione oczy od łez.
-A co mam mówić? Czekam, aż powiesz co zadecydowałeś.
Spojrzał się na mnie tęsknie.
-Kanon-szepnął- nie po to tak się bardzo starałem by cię stracić przez jakiegoś Exola...zrozum to.
-Ale co chcesz zrobić?
-Hm, wiesz zaraz ci powiem...
I wtedy wszedł do salonu Sehun i ktoś tam jeszcze z jego zespołu. Jonghyun wstał i podszedł do chłopaka.
-Posłuchaj mnie!-syknął-Jeśli jeszcze raz spróbujesz zarywać do mojej dziewczyny...
-Nie, nie! To ty posłuchaj! Nie zbliżaj się do Kanon-mówił maknae EXO-To jest moja dziewczyna i wszyscy to dobrze wiedzą. Jesteś zbędny tępy raperku.
Wtedy JR krzyknął i rzucił się na Sehuna z pięściami. Osz kutwa, a więc to był jego plan?!
Pobiegłam do nich.
-Rozdzielcie ich!
-Nie-powiedział Kris odsuwając mnie od bójki-Niech Sehun pokaże jemu gdzie jest jego miejsce.
-Serio?! Ciebie też powaliło?! Co wy bierzecie?!
Ten tylko się zaśmiał.
-Będzie lepiej jak twój chłoptaś przestanie nam przeszkadzać.
-Auuuu!-wrzasnął Sehun.
Poleciałam w sam środek bójki i co zobaczyłam? JR wkurzony ze wściekłymi oczami trzymał młodego za fraki i unosił go nad ziemie. Z nosa Sehuna wylatywała krew. Matko oni się okaleczyli!
-Jonghyun nie!-krzyknęłam-Zostaw go!
Ale ten go nie puszczał. W jego oczach było widać nienawiść. To nie jest mój chłopak. To nie on, tamten był kochany i czuły, a ten....rządny zemsty.
Ktoś nagle położył mu rękę na ramieniu.
-Stary przestań-powiedział Minhyun-Nie warto się fatygować. Posłuchaj lepiej Kanon.
Wtedy JR spojrzał się na mnie zaskoczony. Jakby nie widział mnie wcześniej. Odwróciłam wzrok i pobiegłam do swojego pokoju. Poczułam się zignorowana przez własnego faceta! To podłe!
<narracja Minhyuna>
Zawlokłem wkurzonego JR'a do pokoju. No proszę nasz liderek jest diabełkiem!
-Musiałeś!-krzyknął.
-Tak musiałem-odparłem cicho i zarazem spokojnie.
-Bym go zaraz...
-I byś stracił Kanon. Już i tak się wkurzyła o to, że jej nie słuchałeś! Nie możesz tej sprawy łagodniej załatwić?
-Niby jak?! Facet zarywał do niej! Mówił w mediach, ze to jego dziewczyna! Nie mogę tego tak zostawić.
-Posłuchaj...
-Nie to ty posłuchaj! Idę do niego i go zabiję!
JR odepchnął mnie i chciał iść dalej. Nie wiedziałem co zrobić wiec złapałem go za plecy i mocno przytuliłem.
-Co ty robisz, Minhyun?!
-Nie wiem, Jonghyun opanuj się.
Obkręciłem go i rzuciłem na łóżko.
-Wiesz co jest za dwa dni?-spytałem go.
-Zwykły dzień!
Spojrzałem na niego tępo.
-Fajnie, że wiesz-odparłem ostro-z resztą nie ważne-powiedziałem już spokojnie-idę przygotować coś na jutro na moją miesięcznice z Sanghee, a ty rób co chcesz.
Wyszedłem z pokoju. Za mną usłyszałem głos JR'a ,,Co ja takiego zrobiłem''.
No i jak fruciaki? Podoba się? Przepraszam ale przez kilka tygodni nie miałam neta i nie miałam jak dodawać postów. Mam nadzieję, że nie będziecie się gniewać ♥
Wyszedłem wkurzony z wytwórni nadal przed nią stał tłum ludzi. Próbowałem dojść do środka i mi się udało. Kanon już tam nie było. Tylko uśmiechnięty Sehun mówił o ich związku. Chciałem go zabić już, tu teraz przy tych wszystkich świadkach.
-JR no witaj-uśmiechnął się prowokacyjnie-A to jest kuzyn Kanon. Fajny z niego gość ale troszkę nerwowy.
-TROSZKĘ NERWOWY!!!!!!-wrzasnąłem wściekły-Jak możesz! Kanon jest moją dziewczyną!
-No proszę cię jesteś jej kuzynem. Masz zbyt dużą wyobraźnię.
Wkurzyłem się i to nie na żarty. Chciałem już mu przywalić gdy podleciała do mnie jakaś dziewczyna. Miała krótkie włosy....skąd ją znałem?
-JR, nie. Chodź lepiej.
Złapała mnie za rękę i wyprowadziła z środka zamętu. Kim ona jest?
-Kim ty jesteś?-spytałem.
-Jestem Kora, siostra Sakury.
Zauważyła, że dalej nie rozumiem.
-Przyjaźnimy się z Kanon ale ostatnio nas nie było.
-A...no dobrze, gdzie idziemy?
-Do dormu.
Szedłem posłusznie za nią. Nie wiem czemu ale budziła w mnie zaufanie.
<narracja Kiry>
Siedziałam z Taeminem w firmie. Akurat leciały jakieś wiadomości.
-Wyłącz to-powiedziałam cicho.
-Jak chcesz kochana.
Posłusznie wyłączył wiadomości, a my mogliśmy w ciszy siedzieć razem w garderobie.
-Ciekawe kiedy zadebiutujesz skarbie-mówił mój ukochany.
-Może wkrótce? Zapewne będę z dziewczynami w zespole.
-Byłoby fajnie tylko jaka nazwa.
-Trudno stwierdzić, jesteście bardzo seksowne, zwłaszcza ty-zamruczał mi do uch i delikatnie pocałował.
Uśmiechnęłam się do niego. Mój kochany skarb.
-Ej oglądaliście wiadomości!-wrzasnął Jonghyun wlatując do garderoby.
-O co chodzi hyung?-spytał Tae.
-Nie widzieliście wiadomości?
-Wyłączyliśmy je-odparłam.
-Ominął was niezły szum.
-Co się stało?
-Kanon chodzi z Sehunem, a JR to podobno jej kuzyn.
-CO?!-krzyknęłam razem z Taeminem.
-No tak...taka prawda.
-Ej... ja wtedy eh pójdę lepiej do niej co?-zapytałam-Pewnie biedna jest przygnębiona i płacze.
-Masz rację, jedźmy zatem do dormu.
<narracja JR'a>
Szukałem wszędzie Kanon. Zaginęła jak kamień w wodzie. W całym dormie jej nie było. Może poszła do kogoś no ale niby do kogo miała iść? Kiseop...no tak, kręci się za nią. Jakiś zboczeniec pewnie.
Poszedłem od razu do dormu U-kiss i waliłem w drzwi. Otworzył mi jakiś uroczy chłopaczek w blond grzywce. Kurcze troszkę przypominał Rena swoją dziewczęcą urodą.
-Coś się stało?-spytał.
-Chcę porozmawiać z Kiseopem.
-Nie ma go tutaj. Poszedł gdzieś.
-Jak to ,,gdzieś''? Muszę wiedzieć, on wie gdzie jest Kanon.
Jego oczy jakby nagle zalśniły.
-Coś nie tak z Kanoncią?
Pliss. Błagałem w duchu. Odpieprz się od mojej dziewczyny, wszyscy z resztą niech to zrobią.
-Nic z nią-warknąłem-po prostu szukam jej.
-Nie wiem gdzie jest, poczekaj może to się znajdzie. Dziewczyny lubią tak jak koty chodzić własnymi ścieżkami.
-Dzięki za porównanie-odparłem wściekły.
Odwróciłem się i poszedłem prosto do swojego pokoju. Musiałem pomyśleć gdzie znajduje się moja dziewczyna. Nadal boli mnie serce po tym co ujrzałem.
Powoli otworzyłem drzwi do pokoju i rzuciłem się na łóżko. Poczułem wzbierające łzy w moich oczach. Spojrzałem się w okno i wtedy zauważyłem Kanon. Patrzyła się na mnie smutna.
Podleciałem do niej szybko.
-Kanon....-wydusiłem tylko z siebie.
Rozpłakała się i wtuliła we mnie. Zacząłem głaskać ją po głowie. Mimo, że byłem wkurzony na wpadkę z Sehunem to było mi jej strasznie żal.
-Przepraszam Jonghyun-płakała.
Byłem zdziwiony. Pierwszy raz użyła mojego imienia. Sytuacja chyba była poważna.
-Widziałeś to wszystko, prawda?-łkała mi na klatę.
-Tak-odparłem smutno-czemu mi nie powiedziałaś, że go kochasz i chcesz z nim być?
-Ale Jonghyun! Ja kocham ciebie! To te media! Wszystko wymyśliły!
Oderwała się ode mnie i spojrzała mi prosto w oczy. W jej sarnich oczach widziałem łzy, rozpacz, smutek i wiele innych emocji.
-Kanon...-przytuliłem ją szybko-pogadajmy o tym na spokojnie, dobrze?
-Yhym.
-Chodź usiądźmy sobie na łóżko i wszystko mi wytłumacz.
-No..dobrze.
<narracja Sanghee>
Wracałam z chłopakami do domu wtulona w Minhyuna. Matko jak ja go kocham i te ciepło od niego.
-Sanghee kontaktujesz?-spytał mnie Ren.
-Co?-zapytałam tępo.
-Pewnie jest w krainie Minhyuna-mówił Aron-gdzie się z nim całuje i robi inne grzeszne rzeczy.
Nosz zajebie jego.
-Aron weź przestań-powiedział cicho mój facet-daj pożyć ludziom.
-A właśnie-wtrącił się Baekho- Aron co ty robisz w pokoju, że tak jęczysz? Bo to czasem dobrze słychać.
Spojrzeliśmy się wszyscy na Oppe/hyunga. Myślałam, że się wkurzy, zrobi się czerwony ale ten tylko sie na nas spojrzał.
-Dokształcam się-powiedział wprost.
-Rena jęki też słyszę.
Czy to oznacza,że oni razem....co?!
-Po prostu Aron puszcza porno-odparł maknae-a ja czasem obejrzę sobie z nim.
-I po mnie nie przychodzicie?!-fuknął Baekho- Nie fajnie chłopacy, nie fajnie.
-Zawsze możemy zrobić trójkącik-mówił znudzony Aron.
-Ruchasz się z Renem!?-krzyknęłam.
-Może.
No super co za rozmowa...jaki z niego kretyn.
-Nie przejmuj się Aronem on zawsze tak żartuje-powiedział mi Minhyun do ucha i czule pocałował w mój policzek-chodźmy do dormu i odpoczniemy sobie.
<narracja Kanon>
Siedziałam roztrzęsiona nad kubkiem gorącej herbaty. Patrzyłam się w ciemną ciecz, którą piłam.
-Nie odzywasz się-zauważył JR.
Oderwałam się od rozmyślań i spojrzałam na niego. Wyglądaliśmy jak dwa nieszczęścia. Czemu? Oboje mieliśmy zaczerwienione oczy od łez.
-A co mam mówić? Czekam, aż powiesz co zadecydowałeś.
Spojrzał się na mnie tęsknie.
-Kanon-szepnął- nie po to tak się bardzo starałem by cię stracić przez jakiegoś Exola...zrozum to.
-Ale co chcesz zrobić?
-Hm, wiesz zaraz ci powiem...
I wtedy wszedł do salonu Sehun i ktoś tam jeszcze z jego zespołu. Jonghyun wstał i podszedł do chłopaka.
-Posłuchaj mnie!-syknął-Jeśli jeszcze raz spróbujesz zarywać do mojej dziewczyny...
-Nie, nie! To ty posłuchaj! Nie zbliżaj się do Kanon-mówił maknae EXO-To jest moja dziewczyna i wszyscy to dobrze wiedzą. Jesteś zbędny tępy raperku.
Wtedy JR krzyknął i rzucił się na Sehuna z pięściami. Osz kutwa, a więc to był jego plan?!
Pobiegłam do nich.
-Rozdzielcie ich!
-Nie-powiedział Kris odsuwając mnie od bójki-Niech Sehun pokaże jemu gdzie jest jego miejsce.
-Serio?! Ciebie też powaliło?! Co wy bierzecie?!
Ten tylko się zaśmiał.
-Będzie lepiej jak twój chłoptaś przestanie nam przeszkadzać.
-Auuuu!-wrzasnął Sehun.
Poleciałam w sam środek bójki i co zobaczyłam? JR wkurzony ze wściekłymi oczami trzymał młodego za fraki i unosił go nad ziemie. Z nosa Sehuna wylatywała krew. Matko oni się okaleczyli!
-Jonghyun nie!-krzyknęłam-Zostaw go!
Ale ten go nie puszczał. W jego oczach było widać nienawiść. To nie jest mój chłopak. To nie on, tamten był kochany i czuły, a ten....rządny zemsty.
Ktoś nagle położył mu rękę na ramieniu.
-Stary przestań-powiedział Minhyun-Nie warto się fatygować. Posłuchaj lepiej Kanon.
Wtedy JR spojrzał się na mnie zaskoczony. Jakby nie widział mnie wcześniej. Odwróciłam wzrok i pobiegłam do swojego pokoju. Poczułam się zignorowana przez własnego faceta! To podłe!
<narracja Minhyuna>
Zawlokłem wkurzonego JR'a do pokoju. No proszę nasz liderek jest diabełkiem!
-Musiałeś!-krzyknął.
-Tak musiałem-odparłem cicho i zarazem spokojnie.
-Bym go zaraz...
-I byś stracił Kanon. Już i tak się wkurzyła o to, że jej nie słuchałeś! Nie możesz tej sprawy łagodniej załatwić?
-Niby jak?! Facet zarywał do niej! Mówił w mediach, ze to jego dziewczyna! Nie mogę tego tak zostawić.
-Posłuchaj...
-Nie to ty posłuchaj! Idę do niego i go zabiję!
JR odepchnął mnie i chciał iść dalej. Nie wiedziałem co zrobić wiec złapałem go za plecy i mocno przytuliłem.
-Co ty robisz, Minhyun?!
-Nie wiem, Jonghyun opanuj się.
Obkręciłem go i rzuciłem na łóżko.
-Wiesz co jest za dwa dni?-spytałem go.
-Zwykły dzień!
Spojrzałem na niego tępo.
-Fajnie, że wiesz-odparłem ostro-z resztą nie ważne-powiedziałem już spokojnie-idę przygotować coś na jutro na moją miesięcznice z Sanghee, a ty rób co chcesz.
Wyszedłem z pokoju. Za mną usłyszałem głos JR'a ,,Co ja takiego zrobiłem''.
No i jak fruciaki? Podoba się? Przepraszam ale przez kilka tygodni nie miałam neta i nie miałam jak dodawać postów. Mam nadzieję, że nie będziecie się gniewać ♥
środa, 1 stycznia 2014
Nowy Roczek
Więc co wam tu życzyć w Nowym Roku? Byście byli pracowici? Dalej świecili zajebistością? By wasz ukochany zespół miał koncert tutaj u nas w Polsce? No życzę wam tego i innych wspaniałych rzeczy :D A co do posta.....to się rozleniwiłam, a teraz oceny poprawiam ale postaram się i to bardzo dodać jutro długi rozdział :D
Pozdrowionka dla was kochani ♥ ♥
PS. Wszystkiego Najlepszego Dla Izy czyli naszej opowieściowej Michu ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ Kochana życzę ci biasów w prezentach
czwartek, 12 grudnia 2013
Rozdział 53
<narracja Kanon>
Siedziałam u siebie w pokoju. Patrzyłam w okno. W głowie to się nie mieści bym była z Sehunem. Co ja powiem JR'owi?
Spojrzałam się na dużą reklamę za oknem. Poczułam jak płaczę, wtuliłam się w poduszkę.
-Kanon?
Odwróciłam się. Kiseop.
-Hej.-powiedziałam szybko wycierając łzy.
-Czemu siedzisz tu sama?-spytał się podchodząc do mnie.
-A wiesz...no bo tak lubię sobie czasem posiedzieć i popatrzeć w okno.
-I popłakać?
-Co? Ale skąd...?
-Widzę, że jesteś smutna. Powiedz co się stało.
Wskazałam na reklamę za oknem. Ukazywała mnie i Sehuna. Obok naszych postaci było napisane ,, Czyż to nowa para?''.
-To tylko ploty, nie martw się.
-Tylko ploty?-zaśmiałam się.-Szef SM każe nam ze sobą chodzić. Mam zerwać z JR'em...dla Sehuna. Dla jakiejś tępej reklamy!
-Ale...nie możesz. To jest okropne.
-Nie wiem co robić.
Kiseop przytulił się do mnie.
-Pogadaj z szefem.
-To nic nie da Kiseop-spojrzałam się w jego oczy- Nic z tego. Facet nie chce ze mną gadać o tym.
-To pogadaj z JR'em.
-Masz rację.
Pocałowałam go w policzek.
-To ja lecę do JR'a. Jest w swojej wytwórni.
Poszłam po kurtkę do szafy. Mimo, że był marzec to i tak było jeszcze chłodno.
-Może pójdę z tobą?-zaoferował Lee.
-Nie. JR jest uczulony jak ktoś się obok mnie kręci.
-No nie dziwię się. Jesteś kochana i weź ciebie samą puść.
-Dam radę. Nie martw się.
Po chwili ubrana w czapeczkę i kurtkę poszłam do wytwórni.
<narracja Sanghee>
Byłam taka rozradowana. Po prostu musiałam zadzwonić do Kanon bo bym nie wytrzymała.
-Ej, ej co tak zacieszasz?-spytał mnie JR.
-Bo będę...czekaj dzwonie do Kanon.
-O weź ją pozdrów ode mnie. Proszę.
-Jasne.
Wyszłam z sali tanecznej i poszłam prosto do hallu. Szłam długim dość korytarzem. Wszędzie były plakaty zespołów z Pledis. Zaśmiałam się pod nosem. Gdzie nie spojrzeć same dziewczyny tylko NU'EST to wyjątek. Biedni chłopacy pewnie źle się czują, że są sami w firmie albo zacieszają bo mają dziewczyny na wyciagnięcie ręki? Kto wie.
Stanęłam przed windą. Gdy sie otworzyła ujrzałam Kanon.
-Kanon co ty tu robisz?!-wrzasnęłam.
-Też cieszę się, że cię widzę.-uśmiechnęła się.
-Akurat chciałam do ciebie zadzwonić.
-O co chodzi?
Dziewczyna wyszła z windy i podążałyśmy do sali tanecznej.
-Mam dla ciebie nowinę.-wypaliłam.
-Jaką?
-Będę śpiewać w duecie z Minhyunem. No przyznaj czy to nie jest urocze!
-Tak jest.-powiedziała zamyślona Kanon.
-Ej co się dzieje.
Zatrzymałam się. Moja przyjaciółka była jakby nieobecna.
-Muszę porozmawiać z JR'em to bardzo pilne.
-Nie możesz tam iść.-odparłam.- Mają próbę przed comebackiem. Nikogo nie wpuszczają z zewnątrz.
-Czyli mnie nie wpuszczą?-spytała smutnie.
-Nie. Ale jak chcesz mogę jemu przekazać co chciałaś mu powiedzieć.
-Eh, po prostu powiedz mu, że jak wróci musimy porozmawiać na temat naszego związku.
-No, dobrze przekażę.
Kanon pożegnała się ze mną i wyszła. Ciekawe o co z tym wszystkim chodziło? Nie była zbytnio zadowolona. Może chce zerwać z JR'em?! Nie, ona nie jest taka głupia by z nim zrywać, a mniejsza o to jak wrócę to pogadam z nią o tym.
<narracja Kanon>
Wyszłam z firmy. Będę musiała poczekać aż powiem mojemu chłopakowi o tym wszystkim. Nie chcę by dowiedział się przez media, to byłoby zbyt okrutne.
Byłam naprzeciwko biura gdy nagle zaatakowały mnie jakieś fanki.
-Kanon! Kanon!-krzyczały.
I wtedy oślepiły mnie paparazzi. Matko co chwilę robili zdjęcia.
-Jak to jest być z Sehunem?!
-Od kiedy jesteście parą?!
Przekrzykiwali się. I co teraz co mam powiedzieć?!
-Przepraszam! Dajcie przejść!
Ktoś szedł w moja stronę. Miałam nadzieję, że mnie wybawi ale...to był Sehun. Objął mnie ramieniem i uśmiechnął się do kamer i zdjęć.
-Po kolei proszę-odparł chłopak.
-Jak długo jesteście parą?-spytała jakaś młoda kobieta.
-Otóż parą staliśmy się przed debiutem Kanon. Chcieliśmy by miała jeszcze trochę prywatności i by nikt jej nie hejcił. Rozumiecie chyba to.
Spojrzałam się na niego wściekle i wtedy nie wiem co mi kazało odwróciłam wzrok w stronę Pledis. W oknie ujrzałam JR'a. Serce mnie zabolało. Nie może tego widzieć, nie! To zbyt okrutne!
-Idę stąd.-powiedział z łzami w oczach.
Wyrwałam się Sehunowi i poleciałam prosto do naszego dormu.
<narracja Rena>
Patrzyłem się na to na Arona to na JR'a. Chyba nasz lider posmutniał.
-Coś się stało?-spytałem cicho.
-Jestem.-odparła Sanghee przychodząc do nas.
-Gdzie byłaś?-spytał Minhyun.
Szkoda, że mnie tak Aron nie kocha i nie patrzy na mnie. Właściwie to kocha mnie w inny sposób...
-JR.-zaczeła Sanghee- Kanon powiedziała, że jak wrócisz masz z nią pogadać o waszym związku.
-Uuuuu-powiedział złośliwie Aron.-Jak tak laska mówi to oznacza, ze chce z tobą zerwać.
JR spojrzał sie wściekły na Arona.
-Zamknij sie hyung.
I tak sobie polazł do łazienki. Podpełzłem do okna i zobaczyłem dramat. Kanon ściskała Sehuna o nie nasz lider ma złamane serduszko.
Siedziałam u siebie w pokoju. Patrzyłam w okno. W głowie to się nie mieści bym była z Sehunem. Co ja powiem JR'owi?
Spojrzałam się na dużą reklamę za oknem. Poczułam jak płaczę, wtuliłam się w poduszkę.
-Kanon?
Odwróciłam się. Kiseop.
-Hej.-powiedziałam szybko wycierając łzy.
-Czemu siedzisz tu sama?-spytał się podchodząc do mnie.
-A wiesz...no bo tak lubię sobie czasem posiedzieć i popatrzeć w okno.
-I popłakać?
-Co? Ale skąd...?
-Widzę, że jesteś smutna. Powiedz co się stało.
Wskazałam na reklamę za oknem. Ukazywała mnie i Sehuna. Obok naszych postaci było napisane ,, Czyż to nowa para?''.
-To tylko ploty, nie martw się.
-Tylko ploty?-zaśmiałam się.-Szef SM każe nam ze sobą chodzić. Mam zerwać z JR'em...dla Sehuna. Dla jakiejś tępej reklamy!
-Ale...nie możesz. To jest okropne.
-Nie wiem co robić.
Kiseop przytulił się do mnie.
-Pogadaj z szefem.
-To nic nie da Kiseop-spojrzałam się w jego oczy- Nic z tego. Facet nie chce ze mną gadać o tym.
-To pogadaj z JR'em.
-Masz rację.
Pocałowałam go w policzek.
-To ja lecę do JR'a. Jest w swojej wytwórni.
Poszłam po kurtkę do szafy. Mimo, że był marzec to i tak było jeszcze chłodno.
-Może pójdę z tobą?-zaoferował Lee.
-Nie. JR jest uczulony jak ktoś się obok mnie kręci.
-No nie dziwię się. Jesteś kochana i weź ciebie samą puść.
-Dam radę. Nie martw się.
Po chwili ubrana w czapeczkę i kurtkę poszłam do wytwórni.
<narracja Sanghee>
Byłam taka rozradowana. Po prostu musiałam zadzwonić do Kanon bo bym nie wytrzymała.
-Ej, ej co tak zacieszasz?-spytał mnie JR.
-Bo będę...czekaj dzwonie do Kanon.
-O weź ją pozdrów ode mnie. Proszę.
-Jasne.
Wyszłam z sali tanecznej i poszłam prosto do hallu. Szłam długim dość korytarzem. Wszędzie były plakaty zespołów z Pledis. Zaśmiałam się pod nosem. Gdzie nie spojrzeć same dziewczyny tylko NU'EST to wyjątek. Biedni chłopacy pewnie źle się czują, że są sami w firmie albo zacieszają bo mają dziewczyny na wyciagnięcie ręki? Kto wie.
Stanęłam przed windą. Gdy sie otworzyła ujrzałam Kanon.
-Kanon co ty tu robisz?!-wrzasnęłam.
-Też cieszę się, że cię widzę.-uśmiechnęła się.
-Akurat chciałam do ciebie zadzwonić.
-O co chodzi?
Dziewczyna wyszła z windy i podążałyśmy do sali tanecznej.
-Mam dla ciebie nowinę.-wypaliłam.
-Jaką?
-Będę śpiewać w duecie z Minhyunem. No przyznaj czy to nie jest urocze!
-Tak jest.-powiedziała zamyślona Kanon.
-Ej co się dzieje.
Zatrzymałam się. Moja przyjaciółka była jakby nieobecna.
-Muszę porozmawiać z JR'em to bardzo pilne.
-Nie możesz tam iść.-odparłam.- Mają próbę przed comebackiem. Nikogo nie wpuszczają z zewnątrz.
-Czyli mnie nie wpuszczą?-spytała smutnie.
-Nie. Ale jak chcesz mogę jemu przekazać co chciałaś mu powiedzieć.
-Eh, po prostu powiedz mu, że jak wróci musimy porozmawiać na temat naszego związku.
-No, dobrze przekażę.
Kanon pożegnała się ze mną i wyszła. Ciekawe o co z tym wszystkim chodziło? Nie była zbytnio zadowolona. Może chce zerwać z JR'em?! Nie, ona nie jest taka głupia by z nim zrywać, a mniejsza o to jak wrócę to pogadam z nią o tym.
<narracja Kanon>
Wyszłam z firmy. Będę musiała poczekać aż powiem mojemu chłopakowi o tym wszystkim. Nie chcę by dowiedział się przez media, to byłoby zbyt okrutne.
Byłam naprzeciwko biura gdy nagle zaatakowały mnie jakieś fanki.
-Kanon! Kanon!-krzyczały.
I wtedy oślepiły mnie paparazzi. Matko co chwilę robili zdjęcia.
-Jak to jest być z Sehunem?!
-Od kiedy jesteście parą?!
Przekrzykiwali się. I co teraz co mam powiedzieć?!
-Przepraszam! Dajcie przejść!
Ktoś szedł w moja stronę. Miałam nadzieję, że mnie wybawi ale...to był Sehun. Objął mnie ramieniem i uśmiechnął się do kamer i zdjęć.
-Po kolei proszę-odparł chłopak.
-Jak długo jesteście parą?-spytała jakaś młoda kobieta.
-Otóż parą staliśmy się przed debiutem Kanon. Chcieliśmy by miała jeszcze trochę prywatności i by nikt jej nie hejcił. Rozumiecie chyba to.
Spojrzałam się na niego wściekle i wtedy nie wiem co mi kazało odwróciłam wzrok w stronę Pledis. W oknie ujrzałam JR'a. Serce mnie zabolało. Nie może tego widzieć, nie! To zbyt okrutne!
-Idę stąd.-powiedział z łzami w oczach.
Wyrwałam się Sehunowi i poleciałam prosto do naszego dormu.
<narracja Rena>
Patrzyłem się na to na Arona to na JR'a. Chyba nasz lider posmutniał.
-Coś się stało?-spytałem cicho.
-Jestem.-odparła Sanghee przychodząc do nas.
-Gdzie byłaś?-spytał Minhyun.
Szkoda, że mnie tak Aron nie kocha i nie patrzy na mnie. Właściwie to kocha mnie w inny sposób...
-JR.-zaczeła Sanghee- Kanon powiedziała, że jak wrócisz masz z nią pogadać o waszym związku.
-Uuuuu-powiedział złośliwie Aron.-Jak tak laska mówi to oznacza, ze chce z tobą zerwać.
JR spojrzał sie wściekły na Arona.
-Zamknij sie hyung.
I tak sobie polazł do łazienki. Podpełzłem do okna i zobaczyłem dramat. Kanon ściskała Sehuna o nie nasz lider ma złamane serduszko.
piątek, 6 grudnia 2013
Wasz Mikołaj
WITOJCIE JAK TO MAWIA OLAF (JAK JA GO KC ♥ W RAZIE CO JEST Z FILMU ,,KRAINA LODU'')
ŻYCZĘ WAM WESOŁYCH MIKOŁAJEK MOJE WY MISIE KOCHANE. CHCIAŁAM DODAĆ POSTA, ALE NIE CHCĘ WAS WKURZAĆ BO TERAZ BĘDĄ DOŚĆ DRASTYCZNE...MOMENTY.
DOZOBACZONKA MISIAKI
TRZYMAJTA SIĘ *
*TAK TO TEŻ TEKST OLAFA ♥
ŻYCZĘ WAM WESOŁYCH MIKOŁAJEK MOJE WY MISIE KOCHANE. CHCIAŁAM DODAĆ POSTA, ALE NIE CHCĘ WAS WKURZAĆ BO TERAZ BĘDĄ DOŚĆ DRASTYCZNE...MOMENTY.
DOZOBACZONKA MISIAKI
TRZYMAJTA SIĘ *
*TAK TO TEŻ TEKST OLAFA ♥
Subskrybuj:
Posty (Atom)