Translate

niedziela, 7 września 2014

Brak

 Witam....to nie jest żaden rozdział czy coś. Chciałam napisać to ponieważ ostatnio wydarzył się tragiczny wypadek. Pewnie każdy wie co się wydarzyło z Ladies Code?
 Jest mi niezmiernie smutno. Dalej nie wierze, że EunB i Rise nie żyją! Były takie piękne, młode i utalentowane. Współczuje ich fanom oraz rodzinie.  Oby tam w niebie lub gdziekolwiek pójdą były szczęśliwe i były razem by się wspierać. Proszę was byście mogli się czasem pomodlić. Jako fanka odczuwam dużą stratę już nigdy Ladies Code nie będą takie jak kiedyś :( Wspierajmy je! Kochajmy! Pokażmy, że łączymy  się z nimi ból.
                        Zapamiętajmy je jako roześmiane i piękne istoty <3 

                                            Rise

                                       EunB

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 66

<narracja Kanon> 
 Stałam przed drzwiami domku chłopców z U-kiss. Westchnęłam. Będzie dobrze.
-O Kanon co tu tak stoisz? 
-Kevin?
 Spojrzałam się na blondyna, który właśnie wracał z pomostu.
-Szłaś do Kiseopa? Jest akurat na pomoście jakiś nie w humorze.
-Um...wiesz po prostu Minhyun przyjechał chyba Sanghee się z nim pogodziła więc chciałam im dać troche czasu dla siebie-powiedziałam to bardzo szybko.
-Aha...-uśmiechnął się lekko- jak chcesz możesz ze mną posiedzieć. 
-Dziękuję Kevin.
 Poszłam za nim do domku. Grzecznie usiadłam w małym saloniku i wpatrywałam się w ogień.
-Kiseop mi mówił wszystko-odparł Kevin podając mi herbatę.
-O czym konkretnie?
-O tym, że zerwałaś z JR'em. Wreszcie zauważyłaś naszego przyjaciela...
-Kevin to nie tak...ja po prostu nie zauważam jak komuś sie podobam, a Kiseop jest nieśmiały więc...to tym bardziej.
-No rozumiem...masz jakiś plan?
Byłam zdziwiona tym pytaniem. Jaki znowu plan?
-Jaki plan?-spytałam.
-Normalny.
-Co..?
-Eh nie ważne. Po prostu pogadaj z Kiseopem. Nie wchodźcie za szybko w związek bo okaże się, że przyjaźń była lepsza od tego. 
 Wstałam powoli.
-Masz racje idę z nim pogadać!
-Tak trzymaj!
 Kevin uśmiechnął się do mnie słodko, a ja uciekłam na pomost. To co zrobię będzie całkowicie szalone!

<narracja Sanghee>
-Przepraszam cię...jeszcze raz.
 Odchyliłam lekko głowę w tył i ucałowałam Minhyuna w policzek. Siedzieliśmy objęci na moim łóżku i cieszyliśmy się swoja obecnością.
-Nie przepraszaj. Mówiłam ci już.
-Kto by pomyślał, że to wszystko przez JR'a.
-Nie rozmawiajmy o nim...rozmawiajmy o nas.
-Masz całkowitą rację.
Pocałował mnie w szyję i splótł nasze palce razem kładąc na moim brzuchu.
-Kiedyś jak dobrze pójdzie zostaniesz matką naszych dzieci.
-Ty tak serio?
-Serio skarbie...chcę z tobą założyć kiedyś rodzinę. Ale teraz jest za szybko sama rozumiesz. Jesteś młoda ja też mamy swoje ambicję nie chcę byś przez dziecko straciła lata wolności.
-Minhyun...-szepnęłam wzruszona-jesteś strasznie i to strasznie kochany.
-Dzięki tobie Sanghee....to ty dajesz mi siłę.

<narracja Kanon>
Weszłam na pomost widząc, że Kiseop stoi, a nikt go nie osłania. To co zrobię będzie moim największym głupstwem. Ale jeśli mnie lubi to wybaczy to co właśnie odwalę.
-Kiseop!-krzyknęłam podbiegając do niego.
 Spojrzał się na mnie zdziwiony.
-Ej czemu ona tak pędzi?
Usłyszałam głos Soohyuna i wtedy wleciałam na Kiseopa wpadając z nim razem do jeziora.
 Zaczęłam się śmiać jak głupia, a on jak oczekiwałam śmiał się ze mną.
-Zwariowałaś!
-Ej dla nikogo innego bym nie skoczyła w wodę!
-Kanon!-zaśmiał się i przytulił mnie do siebie-Chodźmy bo się przęziebimy.
-Czyli...nie jesteś obrażony?
-Nie-uśmiechnął się szeroko- nie potrafiłbym.
 Pocałował mnie w czółko.
-Wychodźmy już.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Rozdział 65

 Weszłam powoli do naszego domku przybita i zaryczana. Sanghee leżała na łóżku i patrzyła się z tęsknotą na telefon.
-CO się stało?
-JR tu był-wytarłam łzy i usiadłam naprzeciwko niej- okazuje się, że on powiedział Minhyunowi te bajeczki.
-Że co?!
-Pamiętasz jak sobie żartowaliśmy z nich? Usłyszał to i myślał, że to naprawdę -wytarłam łzy ręką- zerwałam z nim...mam go dość!
-Przykro mi.
Przytuliła się do mnie mocno. Już nie pamiętałam o czym dalej rozmawiałyśmy. Nie miałam na to sił i szybko zasnęłam.

<rano>
 Obudziłam się w południe. Sanghee jak zauważyłam przez okno siedziała na pomoście uśmiechając się. Rozmawiała z kimś przez telefon pewnie z Minhyunem. Dobrze, że chociaż jej się układa.
-Kanon...
Siedziałam w piżamie i to strasznie krótkiej piżamie, a tu nagle Kiseop wszedł. Gdy spojrzał się na mnie strzelił buraka.
-Sanghee mówiła, że zerwałaś z Jonghyunem.
-Tak-pociągnęłam nosem.
-Ej nie płacz...twoje oczy i tak są czerwone nosek zresztą też.
Usiadł obok mnie i pocałował w polik. Poczułam się lepiej i wtedy dotarło do mnie, że Kevin mówił i Kiseopie. 
-Kiseop...
-Tak?-uśmiechnął się lekko.
-Zawsze byłeś przy mnie-spojrzałam się na niego- i...ym...kochasz mnie?
Był zaskoczony moim pytaniem i znowu się zarumienił.
-Bo widzisz...przez Jonghyuna byłam zaślepiona, to ty się mną opiekowałeś i nie byłem taki nadpobudliwy.
-Kanon ja...musisz to przemyśleć. Nie powinnaś robić nic na pośpiech.
Wstał, a ja złapałam go za nadgarstek. Patrzył mi się w oczy...miał taki wyraz jakby cierpiał katusze.
-Odpowiesz mi?
-Tak, Kanon. Kocham cię.
Puściłam go, a on poszedł do siebie. Od razu wzięłam poduszkę i zaczęłam płakać do niej.
 Wtedy niespodziewanie wparował do pokoju Minhyun z kwiatami.
-Sanghee!
-Jest na pomoście..-powiedziałam zachrypniętym głosem.
-A tobie co jest?
-Nie ważne idź do niej...jak ją zranisz to cię utopię...nie żartuje.
-Dobrze-powiedział poważnie i pobiegł na pomost.
Patrzyłam się przez okno na to wydarzenie.

<narracja Sanghee>
Patrzyłam się w jezioro takie piękne. Minhyun zadzwonił do mnie i powiedział, że chce mnie przeprosić. Powinienem zrobić to normalnie a nie przez telefon. Ach ci chłopcy.
-Sanghee przepraszam, że z tobą zerwałem...przyniosłem te kwiaty na znak mojej miłości do ciebie.
 Gdy zobaczyłam uśmiechniętego Minhyuna w garniturze z kwiatami w ręku myślałam, że padnę. Ale on romantyczny.
-Będziesz znowu damą mego serca?
-Jasne, że tak!
Pocałowałam go, a następnie przytuliłam się do niego. Tak za nim tęskniłam. Nie musiałam mu mówić on czuł to samo co ja.

< znowu do narracji Kanon>
Uśmiechnęłam się lekko na ich widok. Też powinnam coś z tym zrobić. Ubiorę się i pogadam z Kiseopem, zresztą pewnie będą chcieli oboje mieć dla siebie pokój.
 Czas zapomnieć o Jonghyunie...

wtorek, 5 sierpnia 2014

Rozdział 64

<narracja Kanon>
 Siedziałam w autobusie razem z Sanghee. Czekałyśmy na resztę chłopców by w końcu pojechechać nad te jezioro. 
 Kiseop usiadł przede mną i uśmiechnął się do mnie.
-Wyspana?-spytał.
-Niezbyt-ziewnęłam odruchowo.
-Zaraz wyruszamy!-powiedziała podekscytowana Sanghee- i będzie relaks...
-Mamy szczęście bo akurat będzie ładna pogoda, Sanghee kotku-odparł Sehun siadając za nami- mam nadzieję, ze dasz się umówić na randkę.
-Chyba śnisz...
-Śnię zawsze o tobie kotku...
-Dobra!-wstałam powoli i walnęłam go czapką w głowę-idź już psik!
-A co ja kot?
-No raczej-odparł Kiseop- taki natrętny.
-I taki nieumyty-parsknęła śmiechem Sanghee.
 Chłopak zrobił się czerwony  na twarzy i uciekł szybko do swoich hyungów.
-Boże czy on się nie odwali nigdy?-spytała mnie przyjaciółka.
-Wiesz...raczej nigdy.
-Kanon...-odparł Kevin podchodząc do nas- możesz wyjść ze mną na chwilkę?
-Tak jasne.
 Poszłam powoli za nim próbując nie obijać się o fotele w autobusie. Wystrzelił jak z procy i dopiero co po minucie gdy wyszłam z autobusu go zobaczyłam. Stał obok swojego menadżera.
-Dzień dobry...
 Uśmiechnął się do mnie promiennie. Wyglądał na miłego.
-Ty jesteś Kanon?
-Tak...
-Chciałem się ciebie zapytać czy nie zechciałabyś zaśpiewać z U-kiss piosenki, dodatkowo duet z Kevinem.
-Mówi pan serio?
-Oczywiście, musisz się tylko zgodzić. Potem spytamy się o to prezesa wytwórni, damy ci kontrakt i zacznie się dużo pracy.
-Kanon, zgódź się! Wspaniale śpiewasz! 
 Patrzyłam się lekko oszołomiona. Właśnie dostałam dużą szansę by wystąpić z chłopakami.
-Tak czemu by nie ale dlaczego pytacie sie o to teraz?
-No widzisz-zaczął mówić menadżer- jedziecie na kilka tygodni i no cóż wolimy wiedzieć to wcześniej i dać ten pomysł od razu do prezesa, a pewnie to trochę zajmie zanim rozpatrzy ten pomysł.
-Aha...no rozumiem. Zgadzam się.
 Kevin od razu mnie przytulił mocno z uśmiechem.
-Będzie się  fajnie  nam współpracowało.
-Mam taką nadzieję, a teraz wybaczcie muszę wrócić do mojej przyjaciółki. 
 Obdarzyli mnie tylko swym uśmiechem, a ja weszłam powoli do autobusu. Od razu rzuciła mi się w oczy zapłakana twarz Sanghee...wtuloną w Sehuna?!
 Podbiegłam do nich szybko. CO ten zboczeniec chciał jej zrobić! Od razu odepchnęłam go na bok.
-Odwal sie od niej..
-Ale...
-..nie ma żadnego ale! Wypad!
 Usiadłam na swoim miejscu i ją mocno przytuliłam.
-CO się stało?
Podała mi powoli swój telefon. Nie wiedziałam o co jej chodziło ale włączyła mi sms od Minhyuna. Co on jej zrobił?
-Czytaj na głos..-powiedziała smutno.
-Dowiedziałem się wszystkiego. Jakie masz o mnie zdanie. Jak mogłem być taki głupi, że nie zauważyłem twojej fałszywości. Z nami koniec-spojrzałam się na nią wystraszona- ale...jak to?
-Spytałam się niego o co mu chodzi-pociągnęła nosem- ale on powiedział, że mi nie powie!
-No już już.
Przytuliłam ją mocno. Jak ten drań tak mógł.
-Ej koniec z facetami! Miej go w nosie! Jesteśmy na ,,wakacjach'' zapomnij o nim, a gdy wrócimy to dasz mu popalić.
-Ale no...
-Nie ma żadnego no! Dawaj telefon usuwam jego numer z twoich kontaktów! Zablokuje go nawet! Zapomnij o nim przez ten czas.

<tydzień później>
-Co robicie?
Podeszłam powoli do chłopców z U-kiss.
-Łowimy ryby! Chcesz z nami?-spytał uśmiechnięty Eli.
Spojrzałam się na robaki i tak jakoś mnie zemdliło.
-Kanon co ci?
Pobiegłam szybko do swojego domku i wparowałam do łazienki wymiotując do toalety.
-Oj co ci jest?
Sanghee podeszła do mnie i pogłaskała mnie po plecach. Uśmiechnęłam się słabo.
-To chyba przez widok tych robaków.
-No jak już mówisz o widokach to wiedz że większa populacja chłopców z EXO chodzi na gołych klatach w ciasnych szortach obok naszego domku.
-Kto konkretnie?-przemyłam twarz i zaczęłam myć zęby by pozbyć się smaku wymiocin z buzi.
-No oczywiście że Sehun i Kris ale też reszta chłopców przechodzi ale tamci najczęściej.
-Mają tupet....idziemy się pokąpać?
-Jasne!
Podeszłam do szuflady i wyjęłam z niej kąpielówki. 
-Neonowy róż?-powiedziała Sanghee zszokowana-Serio?
-EJ...jesteśmy na wakacjach co tu się wydarzy nie musi usłyszeć światło dzienne.
Zaśmiała się.
-Od kiedy ty masz taki szatański umysł?
-Od jakiegoś czasu, a więc-wyjęłam dwa staniczki z falbankami-neonowy zieleń czy róż?
-A w sumie daj zielony!
-Dobry wybór...
Sanghee wzięła ode mnie strój i przebrała się w łazience natomiast ja patrzyłam się przez okno z uśmiechem. Mam już szatański plan jak zdenerwować Sehuna by się odwalił od nas.
-No ja nwm...
-Czego?-spojrzałam się na Sanghee. 
Wyglądała seksownie i to mówię ja dziewczyna co dopiero chłopcy pomyślą.
-Wspaniale wyglądasz! Seksownie! 
-No ale..
-Nie ma żadnego ale! Idziemy!
-A twój strój?
-Mam go już pod spodem-uśmiechnęłam sie do nie- weź załóż jakąś sukienkę...rozbierzemy się potem.
-No um dobra...jesteś szalona.
-Tak wiem.

<nad jeziorem>
Siedziałyśmy na pomoście mocząc nogi. Sehun przyglądał się nam jakoś dziwacznie. 
-Czemu tak siedzimy w tych sukienkach?-spytała moja przyjaciółka.
-Musimy poczekać aż nam zaproponują wspólną kąpiel.
-Ale to potrwa!!!
-Hej dziewczyny-odparł Kris podchodząc do nas z Sehunem-macie ochotę się z nami pokąpać? Jesteście tutaj samiuteńkie więc tak sobie pomyśleliśmy.
-Jasne-uśmiechnęłam się uroczo- wskakujcie będziemy za wami.
 Oboje popatrzyli się raz to na siebie raz na nas i wskoczyli do wody. 
-Wskakujecie?
 Pokiwałam powoli głową i ściągnęłam swoją sukienkę.
-Sanghee pomóc ci?-spytałam.
-Nie dzięki dam radę.
Weszłam powoli do wody widziałam jak się gapili na nas z otwartymi ustami.
-Pływamy?
-J-jasne....

<wieczorem>
Patrzyłam się w lampki odbijające sie w tafli wody. Myślami uciekłam tak daleko, że nie zauważyłam Kevina który usiadł obok mnie.
-Widzę, że nieźle się bawiłyście.
-Tak-zaśmiałam sie cicho- jaka była ich reakcja?
-Ich? Wszyscy się na was patrzyli...na serio. Kanon...
-Tak?
Odwróciłam się w jego stronę, a on mnie pocałował delikatnie.
-Kevin...
-Wybacz nie powinienem był. Mój przyjaciel ciebie kocha, a nie mogę cię jemu odebrać.
-Mówisz o JR'e?
-Nie..
-To o kim?
-Nie ważne!
Poszedł. Wstał i poszedł szybko pomostem przed siebie. Chciałam biec za nim popytać sie o co chodzi ale zatrzymał mnie Sehun. Dalej miał na sobie te obścisłe kąpielowy.
-Ej gdzie ty lecisz...
-A ty nie z Sanghee?
-Odprowadziłem ją do domku, a teraz przyszedłem po ciebie-położył swoje ciepłe ręcę na moich biodrach.
-Ale...
-CI...wiem, że bawisz sie tylko w taką niedostępną.
- I co jeszcze?
-Pocałuj mnie.
 Nie zdążył nic zrobić gdy jakaś ciemna postać rzuciła go do jeziora. Patrzyłam z paniką na Sehuna. Bałam się, że sie utopi ale jednak wyszedł na brzeg.
-CO ty z nim robisz?!
-JR!
Co on tu do licha robił?!
-Romansujesz sobie?! Myślisz, że nie wiedziałem o tym!1
-Ej wyluzuj co ty tu robisz!
-Przyjechałem pogadać z tobą...-spojrzał się na mój strój kąpielowy-...widzę, że ci w czymś przeszkodziłem!
-Wyluzuj! Co chcesz ode mnie!
-Pogadać! Czemu gadałaś o mnie z Sanghee te głupstwa! Jestem wściekły, że jesteś taka fałszywa! Minhyun napisał do niej ale wolałem to powiedzieć ci osobiście! Tłumacz się!
-Ale o co ci chodzi!
-Słyszałem was! Jak gadałyście o nas!
-Zaraz...to było wtedy...żartowałyśmy!
-Już w to uwierzę!
-Czekaj...powiedziałeś to Minhyunowi!? Jesteś mądry?! Zniszczyłeś ich związek! 
-Ona go zniszczyła!
-Mam ciebie dosyć!
-Tłumacz się!-wrzasnął na mnie głośno.
Spojrzałam się na niego smutno. Zrozumiałam jakim on jest człowiekiem.
-Jonghyun-szepnęłam.
-CO!
-Z nami koniec...
Patrzył się wmurowany we mnie, a ja olałam go. Poszłam do domku wycierając po drodze moje łzy.

Wybaczcie ale problemy z internetem mnie dobijają. Odzyskałam poniekąd neta więc znowu mogę pisać posty <3

piątek, 13 czerwca 2014

Rozdział 63

<narracja Kanon>
 Wracałam z Kiseopem śmiejąc sie z jego żartów. Jak ja kochałam jego uśmiech.
-I co wtedy zrobiliście?-spytałam.
-Umyliśmy Soohyuna. Wszędzie miał śnieg-zaśmiał się- żałuj,że tego nie widziałaś...to było przekomiczne.
-Wierzę ci.
 Weszliśmy do salonu,a tam siedział wkurzony Jonghyun.
-Hej skarbie co tu robisz...?
Wstał szybko i złapał mnie za rękę odsuwając od Kiseopa.
-To jest moja dziewczyna i zostaw ją!
-Ej ale spokojnie...my się przyjaźnimy tylko-mówił spokojnie Seop.
-W nosie to mam!-wskazał na niego palcem- nie masz się do niej zbliżać.
-Ale...-zaczęłam.
-A ty nigdzie nie jedziesz z nim nad żadne jezioro! Nie chcę byś z nim gdziekolwiek jechała!
-Kanon nie jest rzeczą ani twoją własnością byś jej rozkazywał.
-A ty się nie odzywaj!-warknął Jonghyun.
 Patrzyłam się na niego przerażona. Od kiedy on stał się taki agresywny? Nie licząc wpadki z Sehunem no ale....to nie jest ten sam JR.
-Idę..dobranoc Kiseop.
Wzięłam od niego swoje rzeczy i poszłam prosto do swojego pokoju ignorując jak do mnie krzyczy JR. 
 Weszłam do pokoju, a tam siedziała Sanghee już ubrana w piżamkę i piła ciepłą czekoladę
-Hej...-odparłam.
Spojrzała się na mnie z sinymi oczami. Chyba płakała. Raczej nie chyba lecz na pewno. Przysiadłam się obok jej łóżka.
-Co się dzieje?
-Nu'est jedzie na turnee po Azji, a ja...cóż chciałam jeździć za nimi ale Minhyun mnie spławił.
-Ale jak to?
-Normalnie! Wkurzył mnie tym! Cały czas gdzieś wyjeżdża! A ja głupia czekam na niego!
Przytuliłam ją mocno do siebie.
-Spokojnie. Wszystko sie wyjaśni jak zwykle. Będzie ci pewnie wysyłać zdjęcia. Nie martw się.
-No ale....będę tęsknić.
-Wiem już! Jedź ze mną nad jezioro!
-Oszalałaś! Przecież będzie zimno!
-Młoda wyluzuj-próbowałam się zaśmiać- będzie dobrze...kto wie czy ktoś z chłopców nie będzie chodzić na gołej klacie...
-Hahaha wiesz jak zachęcić!
-A żebyś wiedziała! No to jak? Jedziesz ze mną? Musimy jutro się spakować!
-Tak! Oczywiście!
Usłyszałyśmy nagle ,,Wolfa''. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu. Kiseop. Odebrałam szybko.
-Yoboseyo, Oppa.
-Hej....posłuchaj jak się okazuje EXO jedzie z nami.
No super....
-A...Sanghee może jechać z nami? Nie chcę jej zostawiać. 
-Jasne, że może! Akurat jest wolne miejsce więc spoko.
-Dzięki Kiseop...
-A i co do tej sytuacji z Jonghyunem.
-Przepraszam  cię za to...
-Nie masz po co. Nie powinien  się tak zachowywać wobec ciebie.
-Dzięki, że mnie obroniłeś.
-Nie ma sprawy to do jutra Kanon. Dobranoc.
Rozłączył się, a ja lekko uśmiechnęłam się do siebie. 
-UUU ktoś tu sie w kimś zabujał!
-Nie prawda!-krzyknęłam.
-Taka prawda...podoba ci sie Lee Kiseop! I co na to powie JR!
-Ja..w sumie...mnie to nie obchodzi.
-Jak to?
<w tym samym czasie narracja JR'a>
 Stałem przed drzwiami do pokoju Kanon. Chciałem jej wszystko powiedzieć, że mnie wkurza jej ,,przyjaciel''. Otworzyłem lekko drzwi  i już chciałem wejść do środka gdy usłyszałem co one mówiły.
-Posłuchaj! Kochasz się w Lee Kiseopie!-mówiła Sanghee.
-Nie prawda! To tak jakbym ja cię oskarżała o romans z Sehunem, a to kłamstwo!
-Czemu wygadujesz moje tajemnice na głos?!
-Ale ty jesteś głupsia...
-Może zerwę z Minhyunem i będę z Sehunem oh...a ty z Kiseopem. Ma taką mrraśną klatę.
-Tak...i będę macać ją zawsze.
To było dla mnie za wiele. Nie widziałem, że one są aż takie okrutne. Nie mogłem tam wejść. Szybko pobiegłem do Minhyuna by mu wszystko powiedzieć! 
<powrót do narracji Kanon>
-No dobra-odparłam-żarty żartami ale musimy iść sie położyć spać nie sądzisz?
-Ej no weź! Ja tu się śmieje po aferze z Minhyunem, a ty mi to odbierasz!
Rzuciła we mnie swoją puchatą poduszką.
-Czy to wojna!
-Owszem! Wyzywam Kanon bladą twarz na wojnę!
-Kanon blada twarz zgadza się by bić się z Sanghee żółtą twarzą.
-Głupia!
-Ty też! 
 Rzuciłam w nią podusią śmiejąc się. Kto by pomyślał, że przez chwilę zapomnę o JR'e.

<narracja Asakury>
-No więc prowadzisz bloga z zdjęciami?-spytał mnie Dongho.
 Spojrzałam na niego zza kubeczka ciepłej czekolady.
-Tak. Jeden z najbardziej popularnych. Znaczy nie wstawiam tam swojego zdjęcia.
-Czemu? To byłby fenomen ponieważ jesteś śliczna.
-Um..nie musisz mi prawić komplementów...
-Heh no więc jak się nazywa ten twój blog?
-Chcesz wiedzieć?
-Jasne, że tak! Z chęcią zobaczę! Więc jak się nazywa?

-Magic Life.
 Powiedziałam to bardzo cicho.
-Czekaj..ten popularny blog?!
-No tak...jakby.
-Jesteś moją mentorką! Kocham cię! Cały czas przeglądam twojego bloga! 
-Heh cieszę się, że mój ulubieniec mnie docenia.
-Jesteś fanką U-kissów widzę!
-I to jak!
-No to może-uśmiechnął się niewinnie-umówisz się ze mna na randkę?
 No nie...to chyba są żarty. Nie uwierzę, ze mój bias siedzi przede mną i pyta się czy pójdę  z nim na randkę. Lekko zarumieniłam sie i spojrzałam w jego czekoladowe oczy.
-Z chęcią...








piątek, 30 maja 2014

Rozdział 62

<narracja Kanon>
 Przyglądałam się galerii siedząc przy stoliku z Kiseopem. Załatwiliśmy wszystkie ważne sprawy co do wycieczki i teraz czekaliśmy na kubek ciepłej herbaty.
-Podoba ci się tutaj?-spytał Seop.
-Jasne, że tak. Cieszę się w ogóle, że mnie zaprosiłeś na wypad nad jezioro to jest miłe.
 Oppa uśmiechnął sie do mnie promiennie.
-Każdy chciał byś pojechała! Lubimy cię, a teraz gdy jesteś w NH to jeszcze lepiej!
-W sumie to jestem trainee...
-W sumie to cie ludzie już znają po incydencie z Sehunem-te ostatnie słowa powiedział lekko wkurzony.
-Nie obchodzi mnie to jakoś-uśmiechnęłam się lekko- wierzę, że dam czadu w NH!
-Zapomniałem! Nas menadżer zaproponował byś zaśpiewała z nami nową piosenkę!
-Serio?!
Podeszła do nas kelnerka, która patrzyła się na mnie dziwnie. Jak na wariatkę...chyba za głośno krzyknęłam.
-O mój boże ty jesteś dziewczyną Sehuna!-pisnęła.
-Wcale nie..-powiedziałam-to SM sobie to wszystko wymyśliło.
-Ale przecież całowaliście się!
-Sam się zaczął, a ja mu przywaliłam.
Kelnerka otworzyła szeroko oczy.
-To gdzie teraz śpiewasz?
-Jestem trainee w NH...
-Mogę twój autograf? Podziwiam cię, że nie wszedłaś w mafię SM!
Mafię SM? O co chodziło. SPojrzałam się na Kiseopa. On tylko się na nas patrzył z lekkim uśmiechem, że panuje nad sytuacją.
-Tak jasne...dam ci autograf.
Rozradowana kelnerka wyjęła notesik i długopis.
-Dla kogo podpisać?-spytałam grzecznie.
-Dla Yuki,  a więc z kim chodzisz?
Powoli podpisywałam jej notes myśląc czy ujawnić, ze chodzę z JR'em. Czy po prostu powiedzieć, że jestem sama?
-Nie mogę powiedzieć. To wyjdzie wkrótce.
-Rozumiem dziękuję bardzo!
Odeszła od nas zostawiając nam herbatę. Pociągnęłam jeden łyk. Była o smaku maliny i dość ciepła by mnie rozgrzać.
-Heh będzie ich więcej-zaśmiał się Kiseop.
-Myślałam, że będzie mnie atakować płeć przeciwna.
-Na to nie pozwolę!
-Hahaha spokojnie, dam sobie radę jak dzisiaj z Sehunem.
-A co mu zrobiłaś?
-Uderzyłam....

<narracja Sanghee>
 Rozgrzewałam się w sali tanecznej robiąc różne piruety. Zamyśliłam się bardzo przez co źle postawiłam nogi i upadłam.
-Hahaha niezła gleba.
Spojrzałam się na wejście.
-Minhyun! Nie śmiej się!
-Czemu nie?
Podleciał do mnie i pomógł mi wstać.
-Byłaś zamyślona czemu?
-Chodzi mi o to co mówił Sehun, że niby Kanon ma coś do zaoferowania. No ale co? 
-Tak mówił? Może chodzi no nie wiem sam...spytaj się jej?
-Powinnam, a jeśli ona nie wie?
-Trudno.
Cmoknął mnie w usta.
-Skarbie nie wiem jak ci to powiedzieć ale no cóż, jedziemy z Nu'est na turnee po Azji i mnie nie będzie z miesiąc może więcej.
Posmutniałam strasznie.
-Ale ...dobrze skarbie będę jeździć za tobą.
-Nie chcę być to robiła. Chcę byś wreszcie zadebiutowała tak będzie najlepiej dla ciebie.
Spojrzałam się na niego podejrzanie. Czy on właśnie mnie spławia?
-Ta..-odburknęłam-muszę iść więc pa.
-Ale...
-Cześć Minhyun.

<narracja Sakury>
 Robiłam fotki gór na których był jeszcze śnieg. Było tu niesamowicie pięknie strasznie mi sie tu podobało. Miałam tu spokój i zacisze z dala od Kory.
 Spojrzałam gdzieś w przestrzeń oglądając słońce, które powoli zachodziło. Było piękne musiałam je ująć w zdjęciu.
-Widzę, że też ten krajobraz ci sie podoba.
Odwróciłam się widząc jakiegoś chłopca z aparatem. Miał na nosie czarne kujonki, a na główce słodką czapeczkę. Uśmiechał się do mnie delikatnie i zrobił mi zdjęcie.
-Kolejne udane zdjęcie.
-Kolejne?-prawie zaniemówiłam.
-Gdy obserwowałaś słońce-podszedł do mnie bliżej aż do murku- natchnęło mnie. Wyglądałaś jak jakaś bogini. Uwieczniłem to na fotce, mam nadzieję, że sie nie obrazisz.
Patrzyłam się na niego głupio. Wyglądałam jak bogini? Że co?!
-Ym ja....
-Może powinienem sie przedstawić.
-Heh....ja jestem Sakura i moją pasją jest robienie zdjęć, a ty?
-Jestem Dongho i tak samą mam pasję.
Wait! Czy przypadkiem to nie Dongho z ....
-Wiem o czym myślisz-uśmiechnął sie do mnie promiennie-tak jestem z U-kiss.
-O mój boże...mój bias!
Zaśmiał się po czym uśmiechnął się do mnie znowu.
-No cóż nasze drugie spotkanie to jest...więc dasz się umówić na lody?
-Jasne! Ale lody?
-Takie na ciepło! Chodź!
Złapał mnie za rękę.
-Albo wiem! Znam fajną budkę z gorącą czekoladą, a tu strasznie zimno jest. Twoje dłonie też są zimne.
Lekko sie zarumieniłam gdy czułam jak dotyka moich rąk.
-Proszę-podał mi rękawiczki.
-Nie mogę...
-Weź je. Mi nie jest zimno ty powinnaś je ubrać bo inaczej coś ci się stanie z twymi pięknymi rękami.
-Eh dzięki za troskę...
Zarumieniona założyłam rękawiczki uśmiechając sie do niego.

piątek, 2 maja 2014

Rozdział 61

<narracja Kanon>
Jadłam w kuchni płatki. Wszyscy już wyszli więc zostałam sama. Miałam okazje spakować się na wyjazd nad jezioro. Podobno ma być ciepło i można będzie się kąpać.
-Hej Kanon zajadasz?
Podeszła do mnie Sanghee i usiadła obok z sałatką w miseczce. Uśmiechnęła się lekko.
-Tak płatki. Przecież trzeba coś zjeść-powiedziałam.
-EJ słyszałaś, że Jukissy jadą nad jezioro?
-Tak-powiedziałam zamulona- jadę z nimi. Kiseop mnie zaprosił więc się zgodziłam.
Sanghee się zaśmiała.
-Wiesz, że JR'ek może być zazdrosny?
-Nie obchodzi mnie to jakoś. Ja i Kiseop jesteśmy przyjaciółmi. Dba o mnie w związku z tą firmą....gdybym jechała z EXO to na pewno by mógł się martwić.
-Tak. Byś widziała jak latają oni na gołych klatach.
-Jakoś mnie to nie podnieca.
Wstałam i odłożyłam naczynia do zmywarki po czym wyjęłam sobie soczek ze słomką z szafki.
-A w ogóle widziałaś nagiego JR'a?
-CO!?
Zachłysnęłam się sokiem.
-Hahaha-śmiała sie Sanghee- a więc jednak widziałaś?
-Tak....wczoraj go widziałam. To było przypadkowe. Za to ty pewnie zawsze widzisz klatę Minhyuna!
-Nieeee-zarumieniła się lekko.
-Przecież juz miałaś z nim pierwszy raz.
-No a ty z liderkiem nie?
-Jasne, że nie! 
-Heh naciska na ciebie?
-Nie. W ogóle o tym nie gadamy.
Zarumieniłam sie lekko na myśl o tym co wydarzyło się wczoraj gdy zauważyłam, że jest nagi.
-Ocho Kanon....a jednak....
I przed nami ukazał się Sehun z Krisem. Oboje mieli tylko przepasane ręczniki wokół talii i się śmiali. Gdy zobaczyli nas uśmiechnęli się jeszcze szerzej.
-O boże....klata Sehuna-powiedziała zemdlona Sanghee.
Spojrzałam na ich klaty. Jakieś takie nie takie były.
-Jarasz się czymś nie jarającym.
Wstałam z krzesła i chciałam już iść ale złapał mnie Kris za rękę. Był mokry tak jak jego przyjaciel. 
-Kanon poczekaj chcemy pogadać.
-Wolę nie.
-Oj co ci szkodzi?-odparł maknae.
No nie! Całuje mnie na dyskotece,  a teraz udaje niewiniątko.
-Wychodzę....
-O Kanon! Tutaj jesteś!
Przyszedł Kiseop. Był uśmiechnięty jak zwykle. Podszedł do nas i mnie przytulił.
-Chciałem sprawdzić jak się czujesz i chciałem byś ze mną jeśli masz ochotę pojechać na zakupy przed wyjazdem.
-Jakim wyjazdem?-zapytał Kris.
-Nie musisz wiedzieć-odparłam- to idziemy?
-Jasne. Ładnie ci w kitku.
-Dzięki.

<narracja Sanghee>
Zostawiła mnie! Z tymi zboczeńcami! Masakra jakaś.
-Może lepiej idźcie się ubrać?-spytałam.
Sehun uśmiechnął się do mnie tak jakoś dziwnie. Czy on coś planuje? To jest podejrzane.....
-Tak już idziemy. Kris hyung, a ty co patrzysz w telewizorze?
Młodszy podszedł do lidera EXO-M. Stał wmurowany w to co działo się na ekranie telewizora.
Podeszłam powoli do nich. Były wiadomości czyli nudy ale jednak....była mowa o EXO.
-Niedawno podczas dyskoteki paparazzi zrobili zdjęcie całującego się Sehuna maknae EXO-k z niejaką jego dziewczyną Kanon. Ale czy to prawda? Głoszą plotki, że dziewczyna przepisała się do NH . Wytwórnia która promuje zespół U-kiss. Niedawno widziana była z Lee Kiseop z tego zespołu. Czy ona jest łowczynią sławnych chłopaków? Czy to kolejny skandal.
Kris spiorunował Sehuna wzrokiem.
-COŚ TY DO CHOLERY ODWALIŁ!?
Młody strasznie zbladł.
-Ej oni nie mieli robić z tego aż takiej tragedii.
Spojrzałam się na niego. Ta mała poczwara wszystko ukartowała by Kanon wróciła do niego ponieważ wszyscy by źle o niej myśleli.
-Ty gnojku!-wydarłam się- Powaliło cię?! To było specjalnie! Kazałeś to puścić mediom przez co Kanon musi być z tobą!
-Nie wiem o czym mówisz....
-Masz przesrane chłopaku-mówił Kris-idziemy do Suho. On cie ukarzę.
-Jakby coś mi zrobił! Nie rozumiesz! Dzięki Kanon będziemy sławni na całym rynku muzycznym!
-Hahaha-zaśmiałam sie-co ona ma do tego? Przecież nie ma jakiejś wielkiej firmy czy coś.
-Eh a to już moja sprawa...
-O nie! Dzwonię do niej! Tak ci przywali chłopaku, że nie wstaniesz!
-Tak już się jej boję.
Zaśmiałam się
-Ja bym się raczej bała.
Uśmiechnęłam się w stronę windy. Cały czas stała tam Kanon. Pewnie wróciła po coś ale zaczęła podsłuchiwać nas.
-Niej? Ona jest przecież delikatną istotką-mówił młody.
-Dzięki, za takie porównanie-szepnęła moja przyjaciółka.
Sehun znowu zbladł.
-Hej Kanon co tu robisz...?
Podeszła powoli do nas.
-Chciałam wziąć telefon. Zapomniałam o nim, a więc jakie masz plany Sehun?
-Żadne....
-Doprawdy?
Wyglądała dosyć słabo. Taka mała drobna i blada. Patrzyła się na niego tym bardziej, że była mniejsza. Nagle tak szybko przywaliła mu z pięści w twarz. Chłopak poleciał do tyłu wprost na Krisa, który go przetrzymał. Z nosa maknae leciała krew.
Dotykał swojej twarzy zszokowany.
-CO ty zrobiłaś?!
-Coś co powinnam zrobić już dawno, a mediom nie kłam. Powiedz, że cie uderzyłam. Nie rozwalisz mi życia chłopczyku...
-ALe....
-Nie ma żadnych ale...
Zaśmiałam się. Widok przestraszonego Sehuna i zadziornej Kanon to było coś co zdarza sie raz na milion lat zapewne.
-Dobrze mu dowaliłaś-odparłam.
-Dzięki-uśmiechnęła sie-jadę z Kiseopem do sklepu. Podwieźć cie do wytwórni?
-A jasne, że tak. Powiem im co się wydarzyło.

<kilka godzin później w Pledis>
-No ja wam mówię! Podeszła do niego i mu przywaliła!
Ren otworzył szeroko oczy.
-Ej, a Kanon Aronowi też może tak zrobic?
Aron wypluł akurat wodę którą popijał wprost na JR'a.
-Że mi przywalić w twarz?!-pisnął.
-Tak....
-Spokojnie-zaśmiałam się-jak ładnie poprosisz Ren to przywalę Aronowi.
-Proszę Sanghee plissssss-cmoknął mnie w policzek-ładnie proszę.
-Oj młody zostaw moją laskę-odepchnął Rena ode mnie- ona jest moja, a nie twoja Ren.....
-Apf...to idę do Kanon.
-Ona jest z Kiseopem na zakupach.
JR się na mnie spojrzał.
-Czemu z nim?-spytał.
-Bo jadą nad jezioro. Nie mówiła ci?
-Pierwszy raz słyszę....
Ups to będą trudne sprawy jak wrócą oboje do domu.